Andrzej Stankiewicz: Premier Tusk na tej tragedii nie straci
Zobacz też

Społeczeństwo polskie przekazuje gratulacje! Ludzie pracy są dumni z takiego ...

Do pierwszego zdarzenia z udziałem Andrzeja Ż. miało dojść w czerwcu. Mężczyzna dziwnie zachowywał się pod bramą Kancelarii Premiera. Został wyproszony sprzed gmachu.

Według relacji świadków po drugiej stronie ulicy miał oblać się jakąś cieczą i wymachiwać zapalniczką. Co ciekawe, Andrzej Ż. w okolicach Kancelarii Premiera pojawiał się w ostatnim okresie dość często.

Widywali go m.in. oficerowie Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy mają siedzibę po sąsiedzku z rządowymi budynkami. - Stał obok wejścia do Kancelarii. Zachowywał się spokojnie, wyglądał na mocno przygaszonego - opowiada nam jeden z funkcjonariuszy CBA.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
J-24 29.09.2011, 09:36

Czytam te wasze wypociny i szlag mnie trafia, bo wizę, że nikt nie ma w rodzinie ciężko chorego dziecka, dla którego kochający rodzic bierze kredyty, zapożycza się aby ratować życie i zdrowie dziecka. A że w naszym kraju ludzie uczciwi nie mają prawa bytu to bardzo dobrze wiem, a żyją tylko cwaniaki, złodzieje i oszuści, a ja też mam przesrane w życiu, bo uczciwością daleko nie zaszło się i dzis jej bruk.

Bonnie 29.09.2011, 17:38

po tym szpitalu od razu z nim do psychiatryka bo inaczej bedzie robil to dalej krotko mowiac przeciez to "psychol"

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!