
Inspektor Tadeusz Bereda (52 l.), zastępca komendanta stołecznego policji, przyjął ...
Między mundurowymi a handlarzami doszło do szarpaniny. Kupcy najpierw zwyzywali strażników, potem, w nerwach, sami wysypali śliwki i czereśnie na chodnik. Sekundę po tym zaczęła się szarpanina i regularna bitwa na pięści. Jeden ze strażników z lekkimi obrażeniami trafił do szpitala.
Prawdą jest, że kupcy przyjechali ciężarówką z towarem i w nielegalnym miejscu rozstawili swoje stoisko. Na pewno stać ich było na to, by wykupić miejsce na pobliskim targowisku, ale liczyli na większy i łatwiejszy zarobek stojąc po prostu na skrzyżowaniu ulic Powsińskiej i Bonifacego. Prawo było po stronie funkcjonariuszy. Ale to nie usprawiedliwia użytej przez nich siły!
Wybrane komentarze


- p 13.08.2009, 12:47
i jak zawsze jest tylko troche prawdy zeby zwrocic uwage na nielegalny handel...
- Krzysztof 12.12.2009, 22:02
Hasło "pod parasolem miasta" we Wrocławiu jest realizowany
pod publiczkę. Naiwniacy dzierżawią kawałek chodnika za duże pieniądze. Nielegalny handel przy bezradności organów odpowiedzialnych za porządek i dbanie o budżet miasta ma się bardzo dobrze .Codziennie Wrocław jest zastawiony pudełkami i stolikami "kupców" handlujących w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Na tle innych miast w Polsce Wrocław dla nielegalnego handlu jest bardzo przyjazny.
Kupiec handlu okrężnego




