Była szefowa MSZ w rządzie PiS ostro atakuje Premiera Donalda ...
Jak nieoficjalnie dowiedział się "Wprost", Lech Kaczyński pogodził się z tym, że jego protegowana nie pojedzie na placówkę do Nowego Jorku. Nie oznacza to jednak, że sprawę można uznać za zamkniętą.
Teraz piłka jest po stronie prezydenta, a zemsta może być długotrwała i upokarzająca nie tylko dla samego ministra Sikorskiego, ale i dla całego resortu. Wszystko przez to, że zagranicznym placówkom grozi paraliż - prawdopodobnie przez kolejne miesiące nie uda się powołać ani jednego nowego ambasadora .
- Do końca kadencji zostało półtora roku i, proszę mi wierzyć, jesteśmy w stanie przeciągać podpisywanie nominacji przez ten czas - twierdzi rozmówca "Wprost" w Kancelarii Prezydenta.
W podobnym tonie - już oficjalnie - wypowiada się Piotr Kownacki. - Prawo nie przewiduje żadnych terminów, w którym głowa państwa musi podpisać nominację ambasadorską - podkreśla szef prezydenckiej kancelarii, dając wyraźnie do zrozumienia, że Lech Kaczyński nie będzie spieszył się z wydaniem opinii o protegowanych Radosława Sikorskiego.
Wybrane komentarze


- Wiew 06.07.2009, 16:25
Czyżby to była Madame de Pompadour, metresa polskiego Prezydenta? Szkoda mi tylko Pani Kaczyńskiej, która cierpi pewnie w samotności tak jak Maria Leszczyńska. Oby tylko Pan Prezydent wraz z ministrem Panem Kownackim (wzorem Ludwika XV i jego ministra E.F. de Choiseul) nie doprowadzili naszego kraju do ruiny.
- wieslola1 07.07.2009, 09:51
Trzeba przyznać genialne posunięcie prezia,w sytuacji kiedy chce sie walczyć o reelekcję.Naprawdę dziwię, się takiej debilnej postawie urzędników kancelarii prezydenta,że zamiast mysłeć o wszystkich Polakach będących za granicą i potrzebuj acych pomocy ambasadora,próbują grać niejaką Fotygą,byłą smutną minister.Życzę tym natchnionym z kancelarii prezia,by znależli się w kraju w którym będzie potrzebna pomoc ambasadora,a tu okazuję się,że ambasadora nie ma bo prezio nie podpisał nominacji,a taka sytuacja może dotknąć obecnych urzędasów już za niespełna półtora roku i oby się znależli w tak niecodziennej sytuacji.Niestety muszę przyznać,ze według mojej oceny Lesio K.jest naprawdę beznadziejnym prezydentem,szczególnie jeśli obraża się na każdego i o wszystko beż przyczyny.Niestety przerost ambicji nad treścią.Niestety naburmuszony prezydent to nie autorytet,o który tak bardzo zabiegał i zabiega obecny prezio.Autorytet zdobywa się swoją pracą i poistępowaniem.Na pewno autorytetem nie zostanie ten,który włącza swoje siły polityczne do wmawiania Polakom,że doktor prawa pracy jest profesorem,tak samo jak madorów jest skandaliczne i przynosi Polsce tylko wstyd i hańbę.Przypomnieć należy, pracownikom kancelarii prezydenta,że wszyscy Polacy są pracodawcami każdego prezydenta i do obowiązków prezydenta jest działanie dla dobra wszystkich polaków i wsojej ojczyznya nie złożenie podpisu pod nominacją ambasadorów jest tylko zwykłąhućpą i szkodliwym działaniem dla obywateli Polski przebywającymi poza granicami kraju,bo nie wszystkie sprawy może załar\tić pracownik ambasady,wiele spraw musi załatwić osobiście lub nadzorować osobiście ambasador.Jeśli prezio tego nie rozumie,to powinien spalić swój doktorat i nigdy nie wspominać,ze obronił pracę doktorska!!!




