Gdy mieszkańcy Przemyśla (woj. podkarpackie) zauważyli, że w wezbranych wodach Sanu tonie sarenka, ruszyli na ratunek. Rzucili się w toń, by ocalić zwierzątko. Udało się wydostać je na brzeg, jednak było ciężko ranne.
Sarną natychmiast zajęli się weterynarze z ośrodka rehabilitacji zwierząt chronionych i wtedy okazało się, że jest ona w zaawansowanej ciąży. Zwierzę trafiło na stół operacyjny. Dzięki cesarskiemu cięciu na świat przyszły dwa koźlątka - samiec i samiczka.
Ich matka zdołała jeszcze tylko podnieść na chwilę głowę, by maleństwa mogły ją polizać, a potem wypić pierwsze krople mleka.
Niestety, lekarzom nie udało się uratować sarenki. Teraz dla dwóch małych koźląt weterynarze z Przemyśla są jak rodzice. Troskliwie karmią je mlekiem z butelki, głaszczą i przytulają. Gdy maluchy podrosną, zostaną wypuszczone na wolność.





