Maciej Zientarski (38 l.) nie wywinie się sprawiedliwości - nic ...
Czworo biegłych (dwóch psychiatrów, psycholog i neuropsycholog) przebadało Macieja Zientarskiego na początku maja. Jak deklarowała wówczas prokuratura, wyniki badań miały być znane jeszcze w połowie miesiąca. Ostatecznie jednak trzeba było zaczekać dodatkowe dwa miesiące. W końcu opinia biegłych dotarła jednak do śledczych i teraz piłka jest po stronie prokuratury.
- Opinia jest obecnie przedmiotem analizy w prokuraturze - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mateusz Martyniuk. Dodał, że na ujawnienie jej wyników poczekamy do wtorku lub środy. Wtedy też jasne stanie się, czy Zientarski stawi się w prokuraturze i przed sądem.
W sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło w lutym 2008 roku na warszawskim Służewcu, udało się na razie ustalić zaskakująco niewiele. Prokuratorzy wciąż nie wiedzą, co było przyczyną tragedii i kto siedział za kierownicą ferrari, które wbiło się w betonowy filar wiaduktu.
Z zeznań świadków wynika, że prowadził właśnie Maciej Zientarski, a wypadek to skutek brawury - samochód pędził prawdopodobnie z prędkością ponad 150 km/h w miejscu gdzie dozwolone jest 50 km/h. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
Wybrane komentarze


- alaw11 14.07.2009, 07:29
dziwne ze takie sprawy w Polsce trwaja tyle czasu w normalnym kraju takie sprawy trwaja miesiac maksimum dwa miesiace w przypadku skomplikowanych spraw a tutaj sie ciagnie to miesiacami, wstyd




