Zobacz też

Kierowcy tankują i zaciskają pięści ze złości! I nie ma ...

Ceny ropy na światowych rynkach znowu idą w górę jak oszalałe, a w Polsce rząd odkłada decyzję o obniżce akcyzy na paliwo w nieskończoność. Efekt? Kierowców nie stać na jeżdżenie samochodem. Wygląda na to, że kryzys paliwowy przeżywa już nawet rodzina premiera Donalda Tuska (51 l.) ! Żona szefa rządu tankuje ledwie za 50 złotych, a przyszły zięć przesiadł się z luksusowego auta do kolejki.

To koszmar! W piątek cena ropy za baryłkę osiągnęła rekordową cenę blisko 139 dolarów. A będzie jeszcze gorzej! Według analityków, do lipca cena ta może podskoczyć do 150 dolarów! W Polsce, w ubiegłym tygodniu cena benzyny bezołowiowej szybowała cały czas w górę. Średnio wyniosła 4 zł 72 gr za litr. Po piątkowym skoku na światowych rynkach znowu zdrożała. Co na to rządzący? W sobotę w radiowej Trójce poseł Jarosław Gowin z PO grał na czas. Mówił, że rząd prowadzi niezbędne analizy itd., itp., że czeka na ich wyniki.

Tyle że kierowcy nie chcą już czekać. Bo nie stać ich na tankowanie. Za obniżką akcyzy są też eksperci.

- Rząd powinien jak najszybciej obniżyć akcyzę, inaczej grozi nam wysoka inflacja i wzrost cen żywności - ostrzega Andrzej Sadowski (45 l.), ekonomista z Centrum im. Adama Smitha.

Premier powinien tych głosów posłuchać. Wygląda bowiem na to, że wysokie ceny paliwa dotknęły już również jego bliskich.

Sam szef rządu o benzynę martwić się nie musi. Płacą za niego podatnicy. Ale w weekend podpatrzyliśmy, jak z grymasem niezadowolenia na twarzy tankowała auto jego żona Małgorzata (50 l.). Premierowa zatrzymała się na jednej z sopockich stacji benzynowych. Zerknęła na dystrybutor i ledwie zalała dno baku. Zatankowała tylko 10 litrów, a zapłaciła za to aż 49 zł!

Chłopak córki premiera, Kasi (21 l.) - Staszek Cudny (21 l.) też ma problem. Jego szpanerski mini cooper spala w mieście ok. 8-10 litrów. A to już spory wydatek. Cudny zostawił więc auto pod domem Kasi i przesiadł się do...kolejki miejskiej. W taki sposób dojeżdża w ostatnich dniach na uczelnię, do Gdańska.

Kiedy pytamy go, dlaczego zrezygnował z jazdy samochodem, odpowiada krótko: - Wiadomo jak jest. Wolałbym płacić za benzynę mniej, jak każdy. Tak jak przyszły zięć szefa rządu myślą miliony polskich kierowców. Premierze, do dzieła!


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!