Między dawnymi przywódcami strajków sierpniowych i zwolennikami braci Kaczyńskich rozgorzał ...
Jak przypomina "Gazeta Wyborcza", ogłoszona w 1996 roku kwesta przyniosła 5 mln 253 tys. zł. Pieniądze wpłacali głównie członkowie "Solidarności". Część zebranych środków wykorzystano od razu, a część ulokowano w bankach. Planowano spożytkować je m.in. na renowację Sali BHP, w której podpisano Porozumienia Sierpniowe.
Niestety, nikt nie przewidział ostatniego kryzysu. Zdaniem "Gazety Wyborczej", połowa pieniędzy przepadła w funduszach inwestycyjnych, których wartość wraz z kryzysem drastycznie spadła.
Nie tylko Krzaklewski nie miał szczęścia do inwestycji. Również pieniądze zebrane przez o. Tadeusza Rydzyka na ratowanie stoczni utonęły na giełdzie.
4 czerwca, w 20. rocznicę wolnych wyborów, rozpocznie się kolejna zbiórka na remont historycznej Sali BHP.
Wybrane komentarze


- pompo0 02.06.2009, 10:44
To samo chce zrobić Pan Śniadek. Widać pieniądz nie śmierdzi, a naiwnych ofiarodawców nie braknie.
- andpol1955 03.06.2009, 04:55
Krzaklewski wart jest Rydzyka i odwrotnie.Tych dwóch cwaniaczków i przewalaczy po prostu zagrali tą samą kartą i żerując na naiwności solidaruchów wyrwali niezłą kasę,którą sprzeniewierzyli.Stocznia nie zobaczyła ani grosza,a tych dwóch się obłowiło.




