
Były dziennikarz motoryzacyjny Maciej Z. (40 l.) wreszcie stanął przed ...
W lutym 2008 roku czerwone ferrari kierowane przez Zientarskiego, mknące z prędkością 150 km/h, roztrzaskało się o filar wiaduktu na warszawskim Mokotowie.
Przeczytaj koniecznie: Warszawa. Honda wbiła się w ekran dźwiękochłonny
W wypadku zginął nasz redakcyjny kolega Jarosław Zabiega. Jeśli podczas procesu Zientarski uznany zostanie za winnego, będzie mu grozić od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Wybrane komentarze


- masie 8 07.07.2011, 21:04
@SAD
NIE O TO CHODZI,ABY POSZEDŁ SIEDZIEĆ,TYLKO O TO,ŻE
CAŁY CZAS TATUŚ JEGO CHRONI PRZED PROCESEM.
TATUŚ WSZYSTKIM WMAWIA,ŻE SYN STRACIŁ PAMIĘĆ.
DO TEGO JESZCZE DĄŻYŁ,ABY ROZWIÓDŁ SIĘ Z ŻONĄ.
TATUŚ CHCE PRZEJĄĆ CAŁKOWITĄ KONTROLĘ NAD SYNEM.
A TERAZ PO TYLU LATACH NIE MA SENSU,ABY POSZEDŁ
"SIEDZIEĆ",ALE CHODZI TYLKO O UDOWODNIENIE WINY.- maja 12.07.2011, 01:22
dajcie spokoj i tak nie ma latwego zycia . obydwaj wiedzieli co robia warszawa to tor wyscigowy choc byli blisko. co byscie pisali gdyby bylo odwrotnie?gdyby to on zginal?




