- Data publikacji: 09.07.2010 02:00
To egzotyczne stworzenie nie ma szczęścia do właścicieli! Małpka o imieniu Franek nigdzie nie mogła zagrzać dłużej miejsca, bo jak się okazało - nie dość, że nie grzeszy urodą i straszyła gospodarzy, to jeszcze doprowadzała ich do furii swoim gryzieniem, drapaniem i nieustannym brojeniem.
POLECAMY
Oswajanie dzikich zwierząt źle się kończy. Wiedzą o tym najlepiej lekarze z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu, do którego trafiła psotna małpka o imieniu Franek. Dziwacznego zwierzaka sprowadzili z Ameryki Południowej bogaci ludzie, którzy chcieli mieć jakiegoś nietypowego pupila.
Chociaż marmozety (gatunek małpki) są zazwyczaj spokojne i miłe, Franek był wiecznie zły, cały się trząsł, potrafił ugryźć czy zniszczyć dywan. Nikt długo z małpką nie wytrzymywał, Franek trafiał z rąk do rąk, aż w końcu kolejni właściciele oddali go weterynarzom.
- Przyczyna złośliwości Franka leży w jego przejściach z przeszłości - tłumaczy Jakub Kotowicz z Ośrodka. - Wędrówka z rąk do rąk, brak ciepła i troski sprawiły, że jest bardzo nieufny. Na szczęście powoli przyzwyczaja się do nas i do nowego otoczenia - dodaje Jakub Kotowicz.





