Zobacz też

Zbliża się 66. rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Dyrekcja muzeum powstania ...

Kolekcja 123 listów należała do anonimowego niemieckiego kolekcjonera. Wystawił listy na aukcję w Dusseldorfie. Cena wywoławcza - 190 tys. euro (prawie 700 tys. zł). Na licytację pojechała kustosz Muzeum Powstania Warszawskiego Joanna Lang. W Warszawie na wynik czekano z drżeniem serca - wszyscy się bali, że uczestnicy aukcji podbiją cenę i Polakom nie wystarczy pieniędzy. Tymczasem dom aukcyjny przyspieszył licytację i muzeum kupiło listy po cenie wywoławczej! Pieniądze wyłożą Telekomunikacja Polska SA i PKO BP.

Listy są w bardzo dobrym stanie. Warszawiacy pisali je między 1 sierpnia 1944 r. a kapitulacją Powstania. Poczta mieściła się na Świętokrzyskiej, a potem na Wilczej. W różnych rejonach miasta rozmieszczono ok. 40 skrzynek pocztowych. Można było przesłać bliskim tylko 35 słów. Listonoszami byli harcerze Szarych Szeregów, chłopcy 12-15-letni. Z narażeniem życia przenieśli ponad 116 tys. przesyłek.

Warszawiacy już za miesiąc będą mogli obejrzeć kolekcję w sali pod Liberatorem. - Postaramy się też znaleźć autorów i adresatów tych listów - zapewnia dyrektor Ołdakowski.

Muzeum Powstania Warszawskiego uruchomiło specjalne konto, gdzie można wpłacać pieniądze na zakup powstańczych pamiątek. Nr konta: 59 1240 2034 1111 0010 0305 0115


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!