Donald Tusk
Zobacz też

Prawo i Sprawiedliwość postanowiło obrazić się na Marszałka Sejmu Bronisława ...

Pierwsze głosowanie nad ograniczeniem partiom dotacji z budżetu odbyło się w piątek rano. Jego wynik był zaskakujący dla wszystkich tak dziennikarzy, jak i posłów: ustawa nie przeszła. Dlaczego? Okazało się, że część posłów SLD zagłosowało przeciw własnemu projektowi, twierdząc, że to już nie jest ich projekt, a niektórzy posłowie PSL... pomylili się.

Za drugim razem nie było już żadnej niespodzianki. Głosami PO, PSL i SLD ustawa przeszła. Za było 262 posłów, przeciw - 152, głównie z PiS.

Sukces Platformy jest jednak połowiczny. Partia Donalda Tuska chciała, aby partie zupełnie zrezygnowały z pieniędzy budżetowych. Ostatecznie przegłosowano projekt SLD, zgodnie z którym dotacje zostaną ograniczone procentowo - największe partie stracą najwięcej, bo około połowy (46 proc.) dotychczasowych subwencji, mniejsze dostaną o około 11 proc. mniej.

Głosowanie poprzedziła burzliwa dyskusja. - Dlaczego debatujemy w takim nadzwyczajnym tempie? Dlaczego PO nie chce w tym samym trybie uchwalić ustawy ratującej naszych przedsiębiorców, którzy stoją przed widmem zwolnień likwidacji swoich zakładów? - pytał poseł PiS Marek Suski. - Mam instrukcję finansową Platformy. Przewiduje ona, że każdy polityk tej partii sprawujący funkcję państwową ma obowiązek przekazywania do 10 proc. swojej pensji na rzecz partii. Ile tego jest? Może dlatego sobie poradzicie? - mówił.

- Rozmawiałem z ministrem zdrowia i za pieniądze zaoszczędzone na partiach można dokonać 1000 przeszczepów - odpowiadał Zbigniew Chlebowski z PO.

- Przyszła pora na PZPN i sędziów, przyjdzie pora i na Platformę - komentował Tomasz Dudziński z PiS.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!