Metro

Pasażerowie jadący metrem 19 marca około 9 rano, na moment wstrzymali oddech. W pędzących wagonach między stacjami Stokłosy i Imielin nagle otworzyły się wszystkie drzwi z jednej strony składu pociągu.

Jak podaje TVN Warszawa, specjalna komisja, która badała zdarzenie prawie dwa tygodnie, wykluczyła awarię. Jako bezpośrednią przyczynę tego zdarzenia uznano... błąd człowieka. Eksperci mówią jednym głosem: to nie była żadna awaria!

- Przyczyną otwarcia drzwi z całą pewnością nie był defekt techniczny. Niestety, w tym przypadku zawinił człowiek - tłumaczy rzecznik metra, Krzysztof Malawko.

Zawieszony w pracy maszynista dostał już wypowiedzenie. Jak tłumaczy zarząd metra, takiego błędu po prostu nie można wybaczyć. Zanim drzwi się otworzą, trzeba wykonać minimum dwa ruchy: zdjąć blokadę i nacisnąć przycisk.

Aż strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby któryś z pasażerów opierał się akurat o drzwi.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
LawrensHammond 12.04.2009, 21:14

No tak... ja się czasem opieram, jak tłoczno, a zaraz wychodzę... A było parę razy, ze na Imielinie, a także na Stokłosach wysiadałem... Czasem też opieram się "bez powodu"...

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!