Zobacz też

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski ocenia anonimowe ataki na swoją osobę

"Super Express": - Co się dzieje z lustracją w Polsce?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski:- Nie dzieje się dosłownie nic. Istnieje nawet swego rodzaju tolerancja wobec tego problemu, czego przykładem jest mianowanie Michała Boniego na szefa doradców premiera.

- Ale przecież lustracja jest jednym z punktów programu rządzącej Platformy Obywatelskiej...

- Niestety, ekipa Tuska wycofała się wielkimi krokami z wielu swoich sztandarowych haseł wyborczych. Dotyczy to również lustracji. Platforma Obywatelska przedstawiała siebie jako zwolennika lustracji, ale nic w tej sprawie nie robi, a nawet działa w przeciwnym kierunku, próbując zmniejszać budżet Instytutu Pamięci Narodowej. Myślę, że o ile IPN w ogóle nie zostanie zlikwidowany, to będzie się mu odcinało dotacje. Uważam, że PO robi to świadomie i celowo. Nie chce po prostu zajmować się szeroko pojętym rozliczaniem przeszłości.

- W jakim kierunku powinna pójść lustracja w Polsce?

- To sprawa bardzo prosta. Istnieje przecież przetarta ścieżka przez Niemców, którzy lustracją zajmują się od 17 lat. To samo dzieje się w Czechach. U naszych sąsiadów przeprowadza się lustrację radykalnie, na zasadzie wyleczenia ciężkiej choroby. W Polsce zadowalamy się, niestety, tylko półśrodkami. Nie trzeba wyważać otwartych drzwi, jeśli mamy już zarysowany sposób działania.

- A lustracja w strukturach Kościoła?

- To trochę inna sprawa. Kościół ma swoją autonomię i nie powinien oglądać się - również w tym względzie - na państwo, ale robić to po swojemu. 22 listopada ub.r. sekretarz generalny Episkopatu Polski biskup Stanisław Budzik ujawnił, że dwie komisje powołane specjalnie do lustracji hierarchów Kościoła nie znalazły dowodów, aby którykolwiek z żyjących polskich biskupów świadomie i dobrowolnie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Później pojawiły się komentarze sprowadzające jakiekolwiek współdziałanie księży z SB do nieostrożności i nieroztropności.

- Czy słowo nieroztropność w wypadku współpracy z SB jest odpowiednim określeniem? Czy w przypadku lustracji duchownych można mierzyć inną miarą niż resztę społeczeństwa?

- Działalność niektórych księży i biskupów w okresie Polski Ludowej trzeba nazwać po imieniu - była to działalność haniebna. Oprócz tego było wiele przypadków postawy niezłomnej, a nawet heroicznej. Generalnie nie sądzę, żeby w kwestii zachowań księży w czasach komunizmu powinno się ich traktować w uprzywilejowany sposób w stosunku do reszty społeczeństwa. Kto jak kto, ale właśnie oni, z racji pełnienia swojej funkcji i z racji tego, że kształtują ludzkie sumienia, powinni chcieć być wiarygodni. Sprowadzenie swoich błędów tylko wyłącznie do nieroztropności może wyłącznie obniżać standardy moralne w Polsce. Niestety, taki sposób postawienia sprawy de facto zamyka problem lustracji w Kościele.

- Czy wobec braku kompleksowego rozwiązania tego problemu co jakiś czas w mediach będą pojawiały się kolejne nazwiska księży-agentów?

- Obawiam się, że Kościół stoi przed kolejnymi wstrząsami. Zapewne już niedługo światło dzienne ujrzą kolejne przypadki. Kościół popełnia niestety ciągle ten sam błąd. Po aferze z arcybiskupem Wielgusem wydawało się, że chce zmierzyć się z przeszłością. Teraz po kilku miesiącach wahadło odchyla się w drugą stronę.

- Czy wobec problemów, które miał ksiądz z hierarchami kościelnymi, nie czuje się osobą odsuniętą?

- Pogodziłem się z takim stanem rzeczy. Na tyle, na ile znam historię Kościoła, wiem, iż żadne osoby, które artykułowały swoje zdanie, odmienne od przyjętej doktryny Kościoła katolickiego, nie były głaskane przez władze kościelne. Jeszcze dwadzieścia lat temu, gdy wielu księży, którzy tak jak ja angażowali się w działalność Solidarności, spotykało się z represjami władz państwowych, byli oni często osamotnieni w swych działaniach. Biorąc pod uwagę pewne doświadczenia z przeszłości, nauczyłem się już, że jeżeli chce się mieć własne zdanie i je wypowiadać, to najlepiej liczyć tylko na własne siły. Oczywiście jest to przykra dla mnie sytuacja, natomiast ja świadomie wybrałem taką drogę i nie będę się nad sobą rozczulał.

- Jak ksiądz w tym kontekście ocenia postawę diecezji krakowskiej, ze strony której spotkały księdza największe nieprzyjemności, związane z badaniem dokumentów o współpracy księży z bezpieką?

- Żałuję, że właśnie w diecezji krakowskiej nie ma szansy na dialog. W poprzednich latach różnie bywało, ale zawsze starano się rozmawiać, zastanawiano się nad kompromisem. Ostatnie dwa lata diecezji krakowskiej pokazują, że nie ma na to szansy. A przecież powinno się dążyć do zgody i porozumienia na wszelkich możliwych frontach.

Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Duchowny katolicki obrządku ormiańskiego i łacińskiego, opozycjonista w okresie PRL-u, autor książki "Księża wobec bezpieki na przykładzie diecezji krakowskiej". Ma 52 lata.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!