Jechaliśmy do domu 20 godzin!
Zobacz też

We wtorek kolejarze szykują pasażerom prawdziwy komunikacyjny horror. 5 lipca ...

Ci pasażerowie, którzy nie mogli zapewnić sobie innej możliwości dotarcia do celu, bezradnie przyglądali się, jak na tablicach świetlnych przy peronach kolejno pojawiają się informacje o 120-minutowych opóźnieniach pociągów.

Panował chaos - nikt na dworcu w Katowicach nie wiedział, o której dany pociąg pojawi się na stacji. Na strajk akurat trafiła dwójka młodych ludzi z Bielska-Białej. Artur Zioło (21 l.) i Diana Gollner (19 l.) wracali z Holandii. Kiedy przemierzyli ponad tysiąc kilometrów i przybyli na dworzec w Katowicach, nie mogli stamtąd ruszyć w dalszą drogę.

Patrz też: STRAJK kolejarzy ZAKOŃCZONY. Stanęło 300 pociągów Przewozów Regionalnych. OPÓŹNIENIA do wieczora

- Jesteśmy wykończeni. Powinniśmy być już w domu, a tymczasem nawet nie wiemy, kiedy przyjedzie nasz pociąg. W informacji poradzono nam jedynie, żeby czekać na peronie - mówili załamani bielszczanie.

Pracownicy Przewozów Regionalnych domagają się 280 zł podwyżki, tymczasem spółka oferuje130 zł i to dopiero od października.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
tor 06.07.2011, 16:46

jak tak umieją sobie radzic w życiu to jak oni przyjechali z Holandi ,przecież poza reginalnymi pociągami jedzie jeszcze autobus ,z Katowic do Bielska żadna odległośc, dwoje młodch zdrowych kalekich ludzi

Artur 12.07.2011, 10:03

Sam jesteś kaleki ;] pozdrawiam a do domu dotarłem pociągiem :) opóźnionym 2 godziny, o strajku dowiedziałem się po tym jak kupiłem bilety i nie śpieszyło mi się do tego stopnia by szaleć taryfami skoro i tak juz tyle godzin jechałem tak jak to piszecie ( następnym razem wybiorę samolot)

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!