komisja Millera, Jerzy Miller, raport
Zobacz też

Jakim cudem w rosyjskim raporcie, ujawnionym przez MAK ponad pół ...

MAK upiera się, że rosyjscy kontrolerzy nie popełnili błędów, a do tragedii doszło, bo pod naciskiem gen. Andrzeja Błasika (†48 l.) polscy piloci próbowali lądować! 

- Nie zobaczyliśmy nic nowego w raporcie polskiej komisji w stosunku do naszego. Strona polska praktycznie powtórzyła nasze uwagi techniczne - twierdził bezczelnie, rozpoczynając konferencję prasową Aleksiej Morozow, przewodniczący Komitetu Technicznego MAK. Te słowa nie zostawiły żadnej wątpliwości. Po zapoznaniu się z efektem prac komisji Jerzego Millera (59 l.) Rosjanie nie zamierzają zmieniać swojego stanowiska.

I faktycznie już kilka chwil później Morozow rozpoczął ofensywę mającą na celu obalenie polskich wniosków. Twierdził m.in. że podsmoleńskie lotnisko było otwarte, normalnie działało i wbrew polskim twierdzeniom posiadało wszelkie atesty. I choć raport Millera mówi o tym, że niesprawny był chociażby system lamp oświetlających pas startowy, to Morozow przekonywał, że cała infrastruktura działała bez zarzutów.

Twierdzi też, że nie było żadnych nacisków na kontrolerów lotu, a tajemniczy generał, który do nich dzwonił, jako przełożony miał do tego prawo.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
podrzucili go do kokpitu 03.08.2011, 12:26

Rosjanie wymyślili Błasika u podrzucili go do kokpitu żeby spowodować zamach!

Ferdek Kiepski 03.08.2011, 14:20

Wiadomo ze pijany Blasik i Kartofel to winowajcy KATASTROFY!!!!!

Komisja Millera twierdzi inaczej

Jednak już zupełnie inaczej sprawa się ma z obecnością w kokpicie tupolewa gen. Błasika. Komisja Millera stwierdziła, że nie ma żadnych dowodów, by naciskał na lądowanie w Smoleńsku, a piloci wykonywali tylko próbne podejście. Natomiast Rosjanie twierdzą przeciwnie i wskazują go wręcz jako głównego sprawcę tragedii. - Wyobraź sobie, że za twoimi plecami stoi najważniejszy dowódca. I co, przecież to jest oczywista sprawa. Wiesz, że on ocenia twoją pracę. Załoga nie podjęła decyzji o odejściu na drugi krąg. Załoga po prostu lądowała na lotnisku - przekonywał Morozow.

Czy strona Polska może coś zrobić, by przekonać Rosjan do swoich racji? Szef KT rozwiał wszelkie nadzieje. - MAK prowadził śledztwo zgodnie z wszelkimi standardami, a w jego pracach uczestniczył polski przedstawiciel. Raport MAK stał się dokumentem obowiązującym. Polski dokument ma charakter wewnętrzny - tłumaczył.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!