Warszawa. Nowy wątek w aferze hazardowej. Ryszard Sobiesiak (56 l.), ...
Marcin Rosół to jeden z kluczowych świadków w aferze hazardowej. Zdaniem Mariusza Kamińskiego, to za jego pośrednictwem miało dojść do przecieku ws. akcji CBA. Rosół nie ma sobie nic do zarzucenia.
- Pan Mariusz Kamiński użył mnie jako pionka, by uderzyć w PO - stwierdził w trakcie swobodnej wypowiedzi przed komisją śledczą.
Patrz też: Nie chcemy płacić za "Rosołów"
Jak zeznał, Ryszarda Sobiesiaka poznał we wrześniu 2008 roku, kiedy wraz z ówczesnym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim uczestniczył otwarciu boiska "Orlik" w Małopolsce. Przyznał, że wówczas Sobiesiak, który przedstawił się jako biznesmen z branży turystyczno-hotelarskiej, skarżył mu się, że z winu urzędników jego wyciąg narciarski nie może być otwarty przed sezonem.
- Przekazałem mu swoją wizytówkę i poinformowałem, aby zwrócił się do mnie po powrocie do Warszawy - opowiadał posłom śledczym Rosół. Dodał, że w Warszawie "zorientował się w sprawie" i okazało się, że "dokument czekał do odbioru w Ministerstwie Środowiska".
- Pan Sobiesiak poprosił mnie, czy mógłbym grzecznościowo przefaksować mu ten dokument. Dokument przefaksowałem. Nie znałem i do dziś nie znam treści tego dokumentu. Nie załatwiałem żadnej decyzji w Ministerstwie Środowiska - mówił Rosół.
Jak wynika ze stenogramów ujawnionych we wtorek przez "Rzeczpospolitą", we wrześniu 2008 na opóźnienia w inwestycji Sobiesiak skarżył się również Mirosławowi Drzewieckiemu. W rozmowie padają m.in. takie słowa:
Ryszard Sobiesiak: Mirek weź proszę cię dopilnuj to.
Mirosław Drzewiecki.: Dobrze, dobrze.
Ryszard Sobiesiak: Faksem potrzebuję to chociaż, no.
Z kolei w listopadzie 2008 w rozmowie z Sobiesiakiem Rosół miał powiedzieć: "My załatwiliśmy ci wycinkę, ale śniegu ci nie załatwimy".
Takie prośby to norma?
Przed komisją Rosół przyznał, że Sobiesiak prosił go również o pomoc w sprawie kontroli z Ministerstwa Infrastruktury, która miała potwierdzić konserwację i dopuszczenie do użytku wyciągu.
Wybrane komentarze


- Gra 18.02.2010, 22:30
Facet niby dorosly,nawet stolek mu podstawili,widac,ze brak kompetencji by piastowal tam to stanowisko, ktore mu przypisano.Pelnil jedynie role pionka- takiego gonca jak pozostali :Miro, Grzecho,Zbycho i ci pozostali co probuja zatuszowac afere i leb sprawie ukrecic na szachownicy w grze Sobiesiaka z Koskiem.Wlasnie w tej grze byl pionkiem.Z taka nazwa Rosol -nie trzeba sie dziwic, ze takie rzeczy wygaduje.Jakie srodowisko ,taki rozum.
- warcaby tylko 18.02.2010, 22:41
Facet niby dorosly,nawet stolek mu podstawili,widac,ze brak kompetencji by piastowal tam to stanowisko, ktore mu przypisano.Pelnil jedynie role pionka- takiego gonca jak pozostali :Miro, Grzecho,Zbycho i ci pozostali co probuja zatuszowac afere i leb sprawie ukrecic na szachownicy w grze Sobiesiaka z Koskiem.Wlasnie w tej grze te osoby zostaly uzyte jako pionki.Facet z innym nazwiskiem mial by honor i przynajmniej nie stosowal,takich dziecinnych wymowek.




