Rozprawa apelacyjna w sprawie seksafery w Samoobronie została odroczona bezterminowo. ...
Już myśleli, że im się upiecze, ale przegrane wybory i utrata immunitetów sprawiły, że Andrzej Lepper i Stanisław Łyżwiński wreszcie stanęli przed sądem. Były wicepremier i lider Samoobrony oraz były wiceszef tej partii są oskarżeni w sprawie tzw. seksafery w Samoobronie. Nareszcie karząca ręka sprawiedliwości wyciąga swą dłoń do ludzi, którzy obwiniani są o seksualne wykorzystywanie podwładnych i oferowanie pracy w partii w zamian za seks.
Już kombinują
Sąd nie odczytał jeszcze aktu oskarżenia, ale Lepper i Łyżwiński już kombinują, jak uniknąć kary albo chociaż opóźnić proces. Wiadomo, że obrońcy złożyli kilka wniosków formalnych, w tym wnioski o umorzenie jednego z zarzutów wobec Andrzeja Leppera. Rozprawa odbyła się za zamkniętymi drzwiami. Po opuszczeniu sali sądowej żadna ze stron nie chciała rozmawiać o przebiegu rozprawy, zasłaniając się jej utajnieniem.
Sprawiedliwość dla Leppera?
Jak można się było spodziewać, obaj oskarżeni nie mają nawet cienia skruchy i nie przyznają się do winy. Według Andrzeja Leppera cała sprawa ma kontekst polityczny. "Wierzę jednak w sąd i jego sprawiedliwy wyrok" - dodał bezczelnie Lepper.
Wybrane komentarze


- Anna 11.02.2010, 15:52
Nareszcie reka sprawiedliwości utarła nosa zarówno Łyżwińskiemu, jak i Lepperowi. Ten jego szyderczy, bezczelny uśmiech i8 , "jak można zgwałócić prostytutkę?" <brawo>




