Łyżwiński siedzi w łódzkim areszcie przy ulicy Smutnej od pół roku, a pani Wanda usycha za nim z tęsknoty.

Bez widzeń

- Ani razu nie pozwolili mi się z nim zobaczyć - oburza się była posłanka Samoobrony. Jest jednak przekonana, że świat niebawem usłyszy o Stanisławie Łyżwińskim.

Pisze dla Ziobry

Główny bohater seksafery w pocie czoła pracuje bowiem nad pierwszymi rozdziałami książki, którą chce zadedykować... Zbigniewowi Ziobrze (38 l.). Łyżwiński kontaktuje się z rodziną jedynie za pośrednictwem adwokata.

- Ostatni raz widziałam go 27 sierpnia. Od tego czasu cisza. Gdy staram się o widzenie, dostaję odmowę. I to bez żadnego uzasadnienia. Synowie też z ojcem kontaktu żadnego nie mają. Nawet przez telefon - żali się Łyżwińska. Przekonuje jednak, że mąż jest w dobrej formie.

- Pożarem się tylko przejął straszliwie. Nie wierzył, że nikomu nic się nie stało - opowiada była posłanka Samoobrony.

Chwali się, że mąż po opuszczeniu aresztu zamierza wydać książkę o seks- aferze.- Staszek zawsze miał zdolność do rymowanek - ocenia pisarskie zdolności męża.

To będzie bestseller?

Jak twierdzą łódzcy aresztanci, Łyżwiński ostro zabrał się do pracy. Całe dnie spędza przy lekturze prokuratorskich akt. Wertuje opasłe tomy, sporządza notatki. Strażnicy nadali mu nawet pseudonim Stasiuk, nawiązujący do pisarza Andrzeja Stasiuka (48 l.). - To będzie bestseller - mówi o książce mecenas Wiesław Żurawski (57 l.), adwokat Stanisława Łyżwińskiego.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
~anonim5440 22.09.2011, 22:16

s

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!