Zobacz też

Dyskusję o 30. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na papieża podsumowuje ...

Jacek Moskwa, wieloletni korespondent z Rzymu, autor książek o Janie Pawle II, znawca zagadnień papieskich, wspominał papieża w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu Zet

- Polak Karol Wojtyła jako papież Jan Paweł II wszedł w świat i potrafił z polskości zrobić uniwersalność. Jest najbardziej uniwersalnym papieżem w historii świata. Cały świat Go akceptuje i Jego przeciwnicy też Go akceptują.

Cierpienie

- Jan Paweł II powiedział kiedyś swojemu przyjacielowi, Krzysztofowi Zanussiemu, że cierpienie lepiej badać z pewnego dystansu. Jemu nie było dane mieć dystansu do cierpienia. Z tego cierpienia wyrosła specjalna filozofia życia papieża. Często mówił profesorowi Świerzawskiemu, przyjacielowi, że najważniejsze momenty w jego życiu są związane z cierpieniem innych ludzi. Jego przyjaciel, ksiądz Marian Jaworski w katastrofie kolejowej stracił rękę, gdy Wojtyła przyjmował święcenia biskupie. Obecnie, już kardynał Marian Jaworski ze Lwowa, był przy papieżu w ostatnich chwilach.

A potem przyszło ogromne cierpienie - Jego własne, Jana Pawła II.

Dla Ojca Świętego momentem strasznego cierpienia, już u końca życia, była też ta chwila w ubiegłą środę, kiedy nie mógł przemówić. On - ten wspaniały orator, wielki człowiek komunikacji społecznej, wielki mówca, wielki aktor - nie mógł powiedzieć słowa. To było cierpienie niewyobrażalne.

Cała nadzieja w młodych

Energia płynąca z miłości

- Rodzaj energii, którą promieniował Jan Paweł II, to była miłość. Ludzie tak bardzo potrzebują miłości. Dlatego tak bliski i ciepły był kontakt Jana Pawła II z młodzieżą. Ona była na placu św. Piotra, kiedy papież umierał. Przyszło 70 tysięcy młodych ludzi.

Młodzież jest nadzieją Jana Pawła II.

Ostatnie minuty

- Ci, którzy byli w ciągu ostatniej doby u Ojca Świętego, zapamiętali przede wszystkim wrażenie bieli. Białe ściany, białe fartuchy i kredowa twarz Ojca Świętego. Pierwsza niedziela po Wielkiejnocy nazywana jest w Kościele "In Albi", czyli "W Bieli" - od bieli szat chrzścielnych. Wiążą się te biele - biel narodzin i ta biel zapamiętana przez czuwających przy papieżu.

Zapamiętali też Jego spokój. To było nie tylko pogodzenie się z losem, to była radość. Dla chrześcijanina, a przecież Karol Wojtyła był człowiekiem ogromnej wiary, śmierć nie jest wydarzeniem tragicznym. Umiera, żeby narodzić się do lepszego życia.

Teraz, gdy patrzę na katafalk z ciałem Jana Pawła II, mam wrażenie, że odpoczywa.

Aleksandra Bajka (32 l.), korespondentka RMF z Rzymu:

Kiedy pięć lat temu, po kilku miesiącach w Rzymie, zostałam po raz pierwszy zaproszona na prywatną audiencję do Watykanu, trzęsły mi się nogi. Zastanawiałam się, co ja Mu powiem? Miałam wrażenie, że to nie jest zwykły śmiertelnik, ale ktoś, kto przebywał w innych wymiarach. Miał w sobie coś, co onieśmielało. Nie był rozmowny. Patrzył badawczo i słuchał. Łypał tym swoim jednym większym oczkiem. Mówiłam do Niego, a On wyciągnął rękę i akceptująco pogładził mnie po policzku. To było cudne. Taki dziadziuś ukochanyÉ Potem już chodziłam do Niego jak do bliskiej osoby.

Wspólne korzenie

Żartował potem, że mamy tyle wspólnych punktów, że powinniśmy urządzić wspólną imprezę w Watykanie. A rzeczywiście mieliśmy - moje urodziny przypadają 16 października, w dzień kiedy wybrali Go na papieża. A Jego urodziny - 18 maja, to są z kolei moje imieniny.

Łączył nas także Kraków: On z Dębnik i ja z Dębnik. Chodziłam do kościoła, w którym On kiedyś podejmował decyzję, że chce zostać księdzem. Poza tym góralskie korzenie. Moja mama jest z okolic Wadowic.

Śmiał się, że skazana byłam na to, żeby zostać korespondentką w Watykanie. A kiedyś w samolocie z Krakowa do Rzymu spytał: "I po co my tam wracamy"?

Wolał słuchać

W klinice Gemelli kochali Go. Był podobno skromnym, nie stwarzającym problemu pacjentem. Robili sobie z nim zdjęcia. Opowiadali, że nie lubił tej atmosfery kultu, która była wokół Niego.

Nie był specjalnie rozmowny. Wolał słuchać niż mówić. To onieśmielało nawet pewnych siebie polityków. Pamiętam, że prezydent Kuczma stał przed Nim spłoszony.

Jak zdrowie?

Miał niesamowite poczucie humoru. Był mistrzem dowcipu sytuacyjnego. Kiedyś jeden z kościelnych hierarchów przekonywał papieża, że po operacji wygląda lepiej niż przed. A On na to: "Wie ksiądz biskup, to ksiądz też powinien dać się zoperować". Ksiądz Szostek, który się z nim dobrze zna, opowiadał mi, że przygotowywał Mu dowcipy o papieżu, bo Jan Paweł II bardzo lubił je potem opowiadać. Masa takich takich rzeczy była. A kiedy dziennikarze pytali go, jak zdrowie, odpowiadał: "Nie wiem, jeszcze nie czytałem dzisiejszej prasy".

Nie zdążyłam

Zachowywał się dość niekonwencjonalnie jak na głowę Stolicy Apostolskiej. Był pierwszym papieżem, który nie pozwolił się nosić. A watykańskich decydentów przekonywał długo, że potrzebny jest basen, bo lubi przecież pływać. Byli niechętni, a on argumentował: "Wybudowanie basenu kosztuje mniej niż zwołanie konklawe".

Jakiś czas temu podjęłam decyzję, że kończę pracę na placówce i wracam do Polski. To miało być w kwietniu. Cieszyłam się nawet, że nie będę musiała relacjonować tego smutnego momentu, który musiał prędzej czy później nastąpić. Ale nie pozwolił mi odjechać przed czasem. Umarł 2 kwietnia.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!