Zobacz też

Kontrowersyjne działania posła Platformy Obywatelskiej Janusza Palikota ocenia znany dziennikarz ...

Wizyta premiera Tuska w Moskwie budzi wiele kontrowersji, moim zdaniem nadmiernie eksponowanych. Ja osobiście zgadzam się z opiniami wybitnych znawców stosunków polsko-rosyjskich, prof. Bronisławem Geremkiem i prof. Jerzym Pomianowskim, którzy podkreślają, że w naszych wzajemnych relacjach najważniejsza jest normalność.

I właśnie biorąc pod uwagę ten kontekst, nie można mówić, że Donald Tusk pojechał do Moskwy bez określonego planu. Celem wizyty jest właśnie unormowanie stosunków między nami a naszym potężnym sąsiadem. Pamiętajmy też, że Polska występuje podczas tych spotkań także jako państwo członkowskie Unii Europejskiej.

Premier Tusk nie udał się zatem do Rosji na kolanach, nie pojechał prosić o cokolwiek, lecz po prostu rozmawiać. A warto to robić choćby po to, aby prowadzić z Rosją interesy. Największą bolączką Polski jest od dawna nasze położenie geopolityczne. Od tego niestety nie uda nam się uciec. To, co możemy zrobić, to umacniać naszą pozycję w tej części Europy. Pamiętajmy, że tupaniem nogami i jątrzeniem niczego nie uzyskamy. Do tego potrzebne są rozmowy.

Ocieplenie w sferze gestów

Ta wizyta z założenia nie może przynieść żadnych konkretnych efektów. To, co polska delegacja może osiągnąć, to ocieplenie w strefie gestów.

Warto zwrócić uwagę, kto po stronie rosyjskiej prowadzi z nami rozmowy. Są to przyszły prezydent Dimitrij Miedwiediew oraz obecny prezydent i zarazem przyszły premier Władimir Putin. Rosjanie dają w ten sposób sygnał, że po okresie fatalnych, wręcz nienormalnych relacji z poprzednich dwóch lat wreszcie coś drgnęło. Pokazują, że przywiązują dużą wagę do kontaktów z Polską. Wydaje się, że obie strony są zdeterminowane, by pokazać, że zaczyna się odwilż w naszych relacjach, że nadszedł czas dialogu. Rosja to nasz sąsiad wschodni, a jednocześnie kraj o dużym potencjale gospodarczym. Dlatego warto, by stosunki z nim były jak najlepsze.

Sądzę, że obie strony będą się bardzo starały, aby podczas wizyty premiera Tuska pojawiło się wiele drobnych sygnałów składających się na jeden duży sygnał, że nadchodzi nowe. W wielu sprawach, chociażby w kwestii gazociągu bałtyckiego, mamy jednak sprzeczne interesy. Dlatego rewolucji w relacjach polsko-rosyjskich się nie spodziewam.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!