Jarosław Wałęsa walczy o życie
Zobacz też

Kierowca toyoty rav 4, który w ub. roku uderzył w ...

- Tylko czekałem, jak mocno się poturbuje i kiedy. Pierwsze informacje dostałem takie, że jest tak źle, że nie ma szans na przeżycie. I długo, dwa, trzy dni słyszałem, że właściwie nie ma szans. I dlatego od razu była modlitwa, msze. Masę ludzi się w to włączyło, Pana Boga za nogi złapaliśmy ze wszystkich stron i uprosiliśmy, żeby darował mu życie - mówi Lech Wałęsa dla tygodnika Wprost.

Były prezydent podkreśla też, że znaczenia nie ma prędkość, z jaką jechał Jarosław Wałęsa.

- Nawet gdyby pan jechał dziesięć na godzinę, to i tak by nie można się ustrzec, bo ten człowiek popełnił straszliwy błąd, wyjeżdżając w taki sposób na jezdnię - opowiada Lecha Wałęsa o o przyczynach wypadku syna.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
Viva 24.09.2011, 11:42

Ten " wizioner" -zawsze mówi ,że coś czuł.Jeżeli synek jeżdził z taką prędkością jak się chwalil,to nie trzeba być jasnowidzem.

matka Boska 24.09.2011, 11:49

To ostatnie ostrzezenie dla bolka, lolka i tolka

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!