Roman Giertych
Zobacz też

uż w październiku może się rozegrać kolejna bitwa w otwartej ...

Sprawa ciagnię się już kilka lat. Jak pisze "Gazeta Wyborcza", śledczy przez dwa lata przesłuchali ponad 200 osób, a prawie 500 umów na prace zlecane przez Ligę przekazali biegłemu grafologowi.

Ustalił on, że około 50 umów ma sfałszowane podpisy tych, którzy mieli te prace wykonać i otrzymać pieniądze. Z kasy LPR na podstawie podrobionych umów wyciekały pieniądze pochodzące z budżetowych subwencji - uważa prokuratura.

Tylko w 2005 r. partia Giertycha dostała 1,2 mln zł dotacji, ponad 8 mln subwencji i zaciągnęła 8 mln kredytu. Wydała 18 mln zł. Około miliona - właśnie na umowy ze swoimi działaczami.

Umowy sygnowała Katarzyna Dorosz, zaufana współpracownica Romana Giertycha, która dziś pracuje jako starszy specjalista w biurze zarządu Telewizji Polskiej. Do spółki trafiła niespełna dwa miesiące temu.

"GW" podkreśla, że nieoficjalnie dowiedziała się, że Dorosz była już kilkakrotnie przesłuchiwana przez prokuraturę w sprawie fałszowania podpisów. Tych informacji nie chce komentować ani były szef LPR Roman Giertych, ani Piotr Farfał, prezes telewizji publicznej, który zatrudnił Dorosz.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!