Tak syn mordował generała
Zobacz też

Generał Henryk Szumski (+ 71 l.), zamordowany ponad tydzień temu ...

Żaden z domowników nie miał szans zapobiec tragedii. Krzysztof S. zrobił wszystko, by nikt niczego nie podejrzewał. Do domu ojca przyszedł uśmiechnięty. Przywitał się ze wszystkimi domownikami. Na końcu podszedł do ojca - generała Szumskiego. Schorowany wojskowy z trudem podniósł się z krzesła, by powitać dawno niewidzianego syna. Był uśmiechnięty, cieszył się z tego spotkania, może dlatego nie zauważył ostrza, które nagle pojawiło się w dłoni syna. - Tato, jak się masz? - krzyknął Krzysztof S. I z całej siły dźgnął ojca w pierś. Domownicy natychmiast ruszyli na ratunek. Siedzące przy stole żona i córka generała zajęły się umierającym. Próbowały zatamować krew. Wezwały też pogotowie. Pozostali dwaj synowie rzucili się na napastnika. Jeden z mężczyzn wykręcił mu rękę z nożem - ostrze upadło na ziemię, drugi unieruchomił lewe ramię mordercy. Potem obaj przycisnęli Krzysztofa S. do ściany i tak trzymali go aż do przyjazdu policji. Mimo że pogotowie bardzo szybko dojechało na miejsce tragedii, lekarz mógł tylko stwierdzić zgon generała.

Nie brał leków

Krzysztof S. przez ostatnie 6 lat mieszkał we Francji. - Imał się różnych prac dorywczych, nadużywał alkoholu i narkotyków. Ostatnio przebywał w ośrodku dla bezdomnych - mówi Piotr Romaniuk, szef pruszkowskiej prokuratury. Syn generała Szumskiego od lat cierpi na schizofrenię. Podczas tułaczki po świecie rzadko kontaktował się z rodziną, ale czasami pisał do jednego z braci Aleksandra S. (41 l.) e-maile. - To były krótkie, pojedyncze zdania - opowiada prokurator. - Jesienią 2011 r. napisał do brata, że właśnie słucha ulubionego zespołu muzycznego, w kolejnym pytał o to, jak się czuje ojciec, a w następnym, że czuje do niego złość, ale nie wyjaśniał dlaczego.

Jak ustalili śledczy, w ostatnim czasie zabójca nie leczył się i nie przyjmował leków, co skutkowało nasileniem choroby.

Szpital zamiast celi?

Morderca trafił do szpitala psychiatrycznego w Tworkach. Niebawem zostanie poddany badaniom psychiatrycznym. Lekarze ocenią, czy był poczytalny w chwili popełnienia zbrodni, czy nie. Niewykluczone, że w ogóle nie stanie przed sądem. - Jeśli psychiatrzy orzekną niepoczytalność, Krzysztof S. trafi na wiele lat do szpitala psychiatrycznego, gdzie będzie leczony. Dopiero wtedy, gdy jego stan zdrowia poprawi się na tyle, że będzie mógł wrócić do społeczeństwa, wyjdzie na wolność i nie będzie sądzony za zabójstwo generała - wyjaśnia prokurator Romaniuk. Ale jeśli psychiatrzy stwierdzą, że wiedział, co robi, będzie sądzony za zabójstwo i może trafić za kratki na resztę życia.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
miti 02.02.2012, 20:32

Hahahahahahahaha:)

Bodek 03.02.2012, 22:35

Jaki wkład w schizofrenię syna miał ojciec? O gwałtownych wybuchach agresji, o chęci zemsty za nieludzkie traktowanie, znęcanie się psychiczne i fizyczne, o planach podobnego czynu...Mogę napisać wiele. Jestem też chory na schizofrenię i też synem tzw. 'wzorowego żołnierza', który wg oceny mojej i moich lekarzy to wyjątkowy psychopata, a nie ktoś wzorowy. Terapia niewiele daje, człowiek musi przejść samego siebie i zrozumieć, że być dobrym człowiekiem, to wybaczyć nawet największemu skur....owi. Mi akurat pomogło to zrozumieć oglądnięcie filmu 'Zło' (http://www.iplex.pl/filmy/zlo,1694), ale wracając do tematu, chłopak widocznie nie dotarł niestety do tego... smutny finał

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!