
Śledczy, którzy badają sprawę tragicznego wypadku z udziałem Macieja Zientarskiego ...
Ledwie 4 miesiące od wypadku Maciej samodzielnie chodzi! Jego rekonwalescencja przebiega w zaskakująco ekspresowym tempie. Na ciele mężczyzny praktycznie nie widać żadnych śladów po katastrofie...
Postępy w leczeniu dziennikarza są naprawdę zdumiewające. Jeszcze w kwietniu Maciej Zientarski leżał przecież przykuty do szpitalnego łóżka, a lekarze nie mieli pewności, czy uda mu się nie tyle stanąć na własnych nogach, co przeżyć. Jednak młody organizm Zientarskiego, który leżał w najlepszych w kraju klinikach, wygrał walkę ze śmiercią. Medycy robią teraz, co mogą, by dziennikarz mógł normalnie funkcjonować.
Trudno go poznać
Zientarski jest wychudzony. Z trudem się porusza, stawiając małe kroki. Podobno mało mówi i zachowuje się jakby był "nieobecny"... Nie ma jednak wątpliwości, że postępy w leczeniu są kolosalne! Cały czas towarzyszy mu żona Beata, która z godną podziwu troską opiekuje się ukochanym mężem, pomagając mu w nawet najprostszych czynnościach. Nie odstępuje go na krok, karmi, kiedy trzeba, otwiera przed nim drzwi, no i co najważniejsze - codziennie odwozi Maćka do kliniki rehabilitacyjnej w Warszawie.
Cudownie ocalony
Przypomnijmy, że 27 lutego rozpędzone do szaleńczej prędkości (podobno ponad 150 km/h) czerwone ferrari, które prowadził Zientarski, wbiło się w betonowy filar estakady przy ul. Puławskiej w Warszawie. Na miejscu zginął nasz redakcyjny kolega Jarosław Zabiega ( 30 l.), który feralnego wieczoru mu towarzyszył. Samego Zientarskiego natychmiast przewieziono do Szpitala im. Dzieciątka Jezus, gdzie przez ponad miesiąc trwała nieustanna walka lekarzy o jego życie. Później mężczyzna trafił w ręce najlepszych w Polsce rehabilitantów z bydgoskiego Szpitala Uniwersyteckiego i być może dzięki temu stanął w końcu na własnych nogach.
Wybrane komentarze


- krisq20 04.07.2008, 16:18
Swietnie bedzie mogl sam dojsc do wiezienia
- ojboli 05.07.2008, 03:24
amnezja - nie da sie skazac !




