Maciej Zientarski (38 l.) nie wywinie się sprawiedliwości - nic ...
Po tragicznym wypadku, w którym zginął nasz redakcyjny kolega Jarek Zabiega, media obiegła sensacyjna wiadomość, że ferrari, którym rozbili się dziennikarze, jechało z prędkością 300 km/h. Ekspertyza, do której dotarł "Dziennik", wykazała, że auto jechało z prędkością dwukrotnie mniejszą. Dodatkowo, tuż przed zderzeniem kierowca wyhamował i uderzył w słup z prędkością 70-100 km/h.
- Zderzenie z betonową przeszkodą to ekstremalna sytuacja. Kiedy zderzają się dwa samochody, odbijają się od siebie, obracają, przesuwają - to pochłania energię. W przpadku betonu, całą siłę zderzenia bierze na siebie tylko jedno auto - powiedział "Dziennikowi" Walenty Dudziak ze stowarzyszenia Rzeczoznawców Techniki Samochodowej.
Auto najechało na poprzeczną muldę w miejscu, gdzie prędkość jest ograniczona do 50 km/h. Eksperci podkreślają, że gdyby samochód jechał z przepisową prędkością, do tego tragicznego wypadku by nie doszło.
Wybrane komentarze


- andpol1955 01.07.2008, 09:39
No niestety brawura i głupota są u Zientarksiego na porządku dziennym.Szpan,chęć zaimponowania tego człeka o bardzo małej ilości zwojów w mózgu kosztowała śmierć jednego człowieka i na własne życzenie okaleczenie siebie.Dość duży koszt zabawy niby dorosłego człowieka.




