Karetka pogotowia
Zobacz też

Sebastian W. (31 l.) jak się zakocha, to na zabój. ...

Prokuratura z Olsztyna (woj. warmińsko-mazurskie) prowadzi śledztwo w sprawie okoliczności śmierci mężczyzny. Jak do tej pory udało się ustalić, że 69-latka zamykała syna w specjalnie przygotowanym kojcu. Nie miał do niego wstępu nawet brat, który także mieszkał w rodzinnym domu, ale w pokoju na dole. Matka zabraniała mu jednak odwiedzać chorego, a on posłusznie wypełniał te zakazy.

Przeczytaj też: Ojciec głodził 7-miesięcznego synka i zamykał go w łazience

W miniony poniedziałek powiadomił telefon zaufania, bo zaniepokoił go brak jakichkolwiek odgłosów z zamkniętego pokoju. Pracownik telefonu zaufania wezwał pogotowie i policję. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon.

Według policji, ciało znajdowało się w kojcu-klatce z czterema metalowymi bokami o wymiarach  1,85x 1,45 i 1,30x 1,30 metra, powiązanymi ze sobą szmatami. To właśnie w niej przez dwa dni leżały nagie zwłoki mężczyzny.

- 37-latek był wychudzony i zaniedbany, miał długie włosy i zarost. Matka karmiła go mlekiem z butelki ze smoczkiem. Przyczyną śmierci mogła być choroba lub wyniszczenie organizmu.- powiedział w rozmowie z serwisem policyjni.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, Mieczysław Orzechowski.

Kobieta prawdopodobnie usłyszy zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Nie wiadomo czy upośledzony umysłowo mężczyzna zachowywał się agresywnie wobec matki. Chorzy z zespołem Downa mogą być bowiem łagodni i otępiali lub nadpobudliwi i agresywni.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
bartosztczanin 26.02.2010, 10:15

jakieś fatum nad naszym miastem krąży-afery z pogotowiem-zgon na klatce w bloku - a teraz to trzymać jak zwierzaka w klatce nie wypuszczać na świat,głodzić.Przecież są chospicja ,dla mnie ta kobieta i jej mąż sami są chorzy i potrzebują specjalisty po tym co zrobili temu chłopakowi-37 lat....daje do myślenia

www.dorotkowo.pl 06.03.2010, 09:11

To wstrząsająca sprawa. Odpowiedzialność ponosi rodzina, ale i Ci, którzy powinni pomóc im już gdy urodził się ten 37-latek i w ciągu tych 37 lat. Ale o czym my tu mówimy, jezeli jeszcze dzisiaj świeżoupieczeni rodzice dzieci z zespołem Downa słyszą od lekarzy: "Rehabilitacja? A po co? Przeciez to i tak debil wyrośnie!" albo "przez pierwsze dwa lata będą się Państwo cieszyć swoim dzieckiem, a potem to juz będzie tylko gorzej" lub "urodziła Pani nieuleczalnie chore dziecko, najlepiej będzie jak odda Pani je do zakładu, a mężowi powie, że umarło". Aż boję się myśleć co mogła usłyszeć ta kobieta, gdy urodziła swojego syna. Po czymś takim wielu rodzicom brakuje sił by walczyć, by mieć nadzieję, by normalnie żyć. W tej konkretnej sprawie zawiniły konkretne osoby i system. Konsekwencje powinny być wyciągnięte, ale zastanowić się powinniśmy wszyscy co poprawić by nie dochodziło do podobnych sytuacji i wielu zaniedbań dotyczących osób niepełnosprawnych intelektualnie. fundacja "Dorotkowo"

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!