Opolskie. Trzej koledzy pojechali się bawić do klubu nocnego w ...
Koszmar! Na malutkiej twarzyczce niespełna 3-letniego Mikołaja Stancela widać przerażenie. - Gdzie jest mamusia? - pyta ciągle swojego ojca Adriana (24 l.). Załamany mężczyzna nie wie, jak ma odpowiedzieć. Anna ( 26 l.), mama chłopczyka, zginęła pod kołami rozpędzonego samochodu, którym kierował pijany morderca Arkadiusz M. (41 l.). Kobieta zmarła, ratując życie swojemu ukochanemu dziecku. Kiedy zobaczyła światła gnającego auta, w ostatniej chwili wypchnęła wózek z ukochanym synkiem na pobocze.
Do tej przerażającej tragedii doszło w Zawadzkim (woj. opolskie). Pani Ania wybrała się akurat na spacer ze swoim malutkim synkiem. Nawet nie przypuszczała, że urocza przechadzka zakończy się dla niej okropną śmiercią.
Zostawił umierającą
Mama z syneczkiem wracali już do domu, musieli tylko przejść na drugą stronę drogi. I na tej drodze rozegrał się dramat. Pani Anna usłyszała nagle ogłuszający pisk opon i zobaczyła rosnące z przerażającą szybkością światła pędzącego w jej stronę samochodu. Nie było czasu na ucieczkę. Zdążyła tylko z całej siły pchnąć przed siebie wózek z ukochanym Mikołajkiem. Ułamek sekundy później auto wbiło się w nią z miażdżącą siłą. Może gdyby kierowca się zatrzymał, pomógł jej, wezwał pogotowie, kobieta żyłaby nadal. Ale pijany jak bela Arkadiusz M. nawet o tym nie pomyślał. Pognał dalej, zostawiając swoją ofiarę na pewną śmierć.
"Chciałem go zabić"
Dopiero kiedy ze łba wyparował mu alkohol, przyszedł czas na wyrzuty sumienia. Zabójca sam zgłosił się na policję i stanie przed sądem. Jednak grozi mu tylko 12 lat więzienia. Nic więc dziwnego, że mąż zabitej sam chciał wymierzyć sprawiedliwość.
- Jak usłyszałem, co się stało, chciałem go zabić. Na szczęście rodzina mnie powstrzymała - mówi łamiącym się głosem pan Adrian. - Za to, co zrobił, powinien trafić do kamieniołomów, a w najlepszym wypadku na dożywocie do więzienia - dodaje.
- Najgorsze jednak, że nie wiem, jak mam wytłumaczyć Mikołajkowi, że jego mama już nigdy go nie przytuli - mówi nam z trudem przez zalewające twarz łzy.




