Potworze zabiłeś moją jedyną córeczkę

2009-05-04 4:00

Anita (17 l.) była wszystkim dla swojej mamy. Agata Krasuska (36 l.) patrzyła z dumą, jak jej córka staje się kobietą, jak odnosi sukcesy w szkole... Ale teraz nie ma już jej ukochanej córeczki. Zabrał ją pijany wariat.

Gnał samochodem 120 km/h i w ułamku sekundy przyniósł śmierć niewinnej dziewczynie i odebrał sens życia jej matce. Takich tragedii na drogach w majowy weekend było więcej. Zginęły 54 osoby.

To był piątek. Tragiczny piątek. Agata Krasuska (36 l.) z Nurzyny (Lubelskie) krzątała się po domu i nawet nie miała świadomości, jak wielkie nieszczęście wisi nad jej głową. Była godzina 12, gdy planowała obiad, a jej córka ginęła w straszliwych męczarniach...

Anita wracała właśnie do domu ze szkoły. Wysiadła z autobusu we wsi Dębowica. Do rodzinnego Nurzyna musiała przejść piechotą niecałe dwa kilometry. Aż się rwała do domu. Miała przecież w planach cały majowy weekend. Umówiła się z koleżankami z wioski na zabawę. Planowała kilka wypadów do znajomych, których dawno nie odwiedzała. Wszystko było tak blisko, w zasięgu ręki... Ale śmierć też miała swoje plany.

Gdy Anita przechodziła przez ulicę, zza sznura sunących powoli samochodów wyskoczył z olbrzymią prędkością volkswagen golf. Biedna dziewczyna nawet nie zdążyła zejść z krawędzi drogi, a już uderzyła o maskę golfa. Rozpędzony do 120 km/h samochód trafił ją z taką siłą, że Anita niczym szmaciana lalka przeleciała w powietrzu 40 metrów. Gdy świadkowie tego wstrząsającego wypadku próbowali ją ratować, było już za późno. Anita nie żyła.

Kierowcą zabójcą okazał się Andrzej S. (29 l.) z sąsiedniej wioski Szaniawy. Miał prawie promil alkoholu. Został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwym i za zabicie Anity grozi mu 12 lat więzienia. Ale nawet najsroższa kara nie osłodzi cierpienia Agaty Krasuskiej. Nikt jej nie wytłumaczy, dlaczego to jej niewinna i ukochana córka musiała zginąć w tym wypadku. - Są ludzie, którzy nie zasługują, by żyć, ale moja ukochana córeczka nie zrobiła nikomu nic złego - płacze Agata Krasuska.

- Jej śmierć spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Moje życie z chwilą jej odejścia straciło sens. Do końca swoich dni nie zapomnę uśmiechniętej twarzy mojej Anitki. Zawsze będę ją miała przed oczami. I tego mordercę, który mi ją odebrał - dodaje wstrząśnięta kobieta. Ściska w dłoniach zdjęcie córki. Jedyne, co jej zostało po jej ukochanej jedynaczce.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki