Super Express»

Wydarzenia

»

Kronika kryminalna

» ANNA BARANOWSKA NIE ŻYJE: Tragiczny koniec gwiazdy Big Brothera. Baranowska zmarła w niewyjaśnionych okolicznosciach. ANNA BARANOWSKA NIE ŻYJE: Tragiczny koniec gwiazdy Big Brothera, zmarła w niewyjaśnionych okolicznosciach

ANNA BARANOWSKA NIE ŻYJE: Tragiczny koniec gwiazdy Big Brothera. Baranowska zmarła w niewyjaśnionych okolicznosciach

Anna Baranowska ( 44 l.), uczestniczka pierwszej edycji "Big Brothera", nie żyje. Zmarła w tajemniczych okolicznościach, w mieszkaniu swego partnera Grzegorza. Zdaniem śledczych, nikt nie pomógł jej w odejściu z tego świata. Dokładną przyczynę zgonu ustali sekcja. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że być może doszło do śmiertelnego zatrucia alkoholem.

Choć w domu Wielkiego Brata spędziła zaledwie 15 dni, to i tak jej twarz pamiętamy wszyscy. Już jako dziecko chciała być aktorką. Niestety, już nigdzie nie wystąpić

Przeczytaj koniecznie: Co robią dziś gwiazdy pierwszej edycji Big Brothera? Manuela i Gulczas w Tańcu z Gwiazdami?

- Ludzie zapamiętają dwie osoby: tę, która wyszła stąd jako pierwsza i jako ostatnia - mówiła z uśmiechem w marcu 2001 roku, gdy jako pierwsza opuściła dom Wielkiego Brata.

Nasza pani Bigbraderka

Miała rację, do ostatnich dni swego życia rozdawała autografy. Zagrała w filmie "Gulczas, a jak myślisz?", jako osoba popularna dobrze się czuła. Mieszkańcy lubelskich Czubów, gdzie mieszkała, nie mówili o niej inaczej, jak "nasza pani Bigbraderka". Anna Baranowska osierociła córkę Olgę (24 l.), która mieszka w Warszawie.

Patrz też: Gwiazdę "Big Brothera" żegnali jak księżną

- To straszna wiadomość. Ona tak kochała życie - kręci głową zasmucony Klaudiusz Sevković (37 l.), kolega Anny z programu. Od nas dowiedział się o jej śmierci.

Anna w życiu z powodzeniem imała się różnych zajęć: brała udział w rajdach samochodowych, skakała na bungee, prowadziła własny interes. Czyżby taka osoba nie dała sobie rady z własnym życiem?

Jej marzenia prysły

Od momentu, gdy parę lat temu związała się z długowłosym blondynem Grzegorzem B., coś zaczęło się psuć w jej życiu. Jej marzenia, żeby otworzyć schronisko dla zwierząt i każde wakacje spędzać na Lazurowym Wybrzeżu, odeszły w siną dal. Zerwała kontakty z przyjaciółmi z "Big Brothera", zmieniła styl życia.

Co stało się za drzwiami mieszkania na pierwszym piętrze przy ul. Biedronki, na których ktoś wypisał czarnym flamastrem: "Państwo misiowie, nie przeszkadzać!".

ZOBACZ: Gwiazda "Big Brothera" wraca na salony (galeria i video!)

- Powiedział, że Ania leży w łóżku, jest zimna i się nie rusza - sąsiad Grzegorza B. doskonale pamięta poranek sprzed paru dni, gdy rozdygotany mężczyzna przyszedł dzwonić od niego po pogotowie. Mówił, że skończył mu się świat.

Portale internetowe piszą, że została uderzona w głowę. Ustaliliśmy, że kilka dni przed śmiercią Anna zgłosiła się na pogotowie. Tam założono jej szwy, potem wróciła do domu. Żadnej skargi na policję nie zgłaszała.

Zdaniem śledczych, nikt nie pomógł jej w odejściu z tego świata. Dokładną przyczynę zgonu ustali sekcja. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że być może doszło do śmiertelnego zatrucia alkoholem.

Była zawsze uśmiechnięta

- Tak chciał Bóg. To dla niej początek lepszego życia - pociesza się Manuela Jabłońska z domu Michalak (33 l.), która była z Anną w BB. - Zawsze uśmiechnięta, wesoła. ZawszeÉ - zapłakana Manuela nie kończy zdania.

- Cieszyć się chwilą. Nawet jeżeli jest źle, starać się uśmiechać - Anna bardzo często to powtarzała.

update counter
Najnowsze plotki i skandale zawsze z Tobą. se.pl na komórce i tablecie!
Najczęściej komentowane
se app Pobierz na iPhone Pobierz na iPad Pobierz na Androida