Najpewniej pędził na złamanie karku, bo nagle jego ford mondeo wypadł z drogi. Auto wyskoczyło z łuku i z impetem wbiło się w stojące nieopodal drzewo. Siła uderzenia była ogromna, przód auta został dosłownie zmiażdżony. Mężczyzna nie miał żadnych szans. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził śmierć na miejscu. Ustalaniem przyczyn wypadku zajmuje się policja.
- Prawdopodobnie przyczyniła się do niego nadmierna prędkość, a droga na tym odcinku jest wyjątkowo kręta i niebezpieczna - powiedział nam aspirant Robert Szumiata z legionowskiej policji.
Wybrane komentarze


- obserwator 18.09.2010, 03:49
fart, że tylko sam się zabił
- mechanior 19.09.2010, 22:18
Wybijemy się,prawa jazdy dostają wprost prawie że dzieciaki.Zero doświadczenia,tatuś kupuje mu a on prubuje na dwóch kołach jeżdzić.Samochody kupują często (za grosze) po wypadkach z krajów ościennych.Mech. blacharze wyklepią,zespawają nawet z dwóch wypacykują go i jest optycznie śliczny.Po wypadku robią się dwa auta z jednego.




