Zobacz też

W łódzkim szpitalu zmarł 62-letni mężczyzna, pobity kilka dni wcześniej ...

W akcji udział wzięły jednostki straży pożarnej, pogotowia i policji. Mężczyzna groził odkręceniem gazu. Straż pożarna ewakuowała mieszkańców. Na miejscu pojawili się policyjni negocjatorzy. W wyniku rozmów szaleniec zgodził się na kontakt z telewizją.

Do akcji wkroczył Mirosław Micor, rzecznik prasowy łódzkiej policji. Udając dziennikarza, wraz z operatorem kamery, dostał się do mieszkania frustrata. Towarzyszący im antyterroryści obezwładnili szaleńca. - Mężczyźnie zależało na zwróceniu uwagi na siebie. Uznał, że tak odzyska względy kobiety - powiedział Micor. Policjanci przyznali, że to kolejny wybryk tego łodzianina.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!