Zobacz też

Tragedia w Piekarach Śląskich! Kierująca fiatem seicento kobieta nieopodal przejścia ...

62-letni Franciszek Dmochowski, mimo ran, zdołał opisać policji przestępcę. Uratował w ten sposób innych przed atakiem nożownika.

- Nie myślałem o konsekwencjach - skromnie wyznaje nam na szpitalnym łóżku. - Wiedziałem tylko, że trzeba go powstrzymać, bo innych też może skrzywdzić...

Franciszek Dmochowski w sobotni ranek jechał rowerem. Było kilka minut przed godziną 6.

- Byłem na ulicy Rybnej - mówi pan Franciszek. - Przede mną szedł jakiś człowiek. Gdy go mijałem, poczułem jakby mnie uderzył pięścią w brzuch. Trochę się zachwiałem, ale pojechałem dalej. Był młody i nie chciałem wszczynać awantury.

To był nóż

Kilkadziesiąt metrów dalej tychowianin poczuł pieczenie.

- Dotknąłem ręką i wyczułem coś lepkiego - twierdzi nasz rozmówca. - To była krew...

Chciał z miejsca zawiadomić policję. Napotkani ludzie nie mieli jednak komórek. Ranny w brzuch mężczyzna dotarł do pobliskiego pogotowia ratunkowego.

- Nie mogłem otworzyć drzwi - mówi. - Chciałem już zawrócić, gdy zobaczyłem jakąś kobietę. Szła trzymając się za szyję. Krwawiła.

Nie odpuścił

To była kolejna ofiara nożownika. Na szczęście obojgu udało się wejść do pogotowia. Pan Franciszek czekał już teraz tylko na policję. Nie chciał jechać do szpitala.

- Najpierw trzeba było go złapać. A ja go widziałem - tłumaczy.

Policja rozesłała rysopis sprawcy do wszystkich patroli. Minęło zaledwie kilkanaście minut i podejrzany został zlokalizowany.

- Poznałem go od razu - mówi pan Franciszek.

Sprawcą tragedii okazał się 20-letni mieszkaniec Tychów, Paweł J., student pierwszego roku miejscowej wyższej szkoły. Szaleńca usiłowano przesłuchać. Nic z tego nie wyszło.

Dlaczego?

Nieznane są motywy działania sprawcy. Tym bardziej że swoje przypadkowe ofiary atakował w milczeniu.

Udało nam się jednak dowiedzieć, że Paweł J. z domu znajdującego się na drugim końcu miasta wyszedł przed godziną 5 rano. Rodzicom powiedział, że musi się przejść, bo boli go głowa. Godzinę później zadał pierwszy cios...

20-latkowi grozi dożywocie. Postawiono mu zarzut trzykrotnego usiłowania zabójstwa.

- Podejrzany nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. Przyznał się jednak do winy - powiedział nam wczoraj Piotr Bieniak ze Śląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
BARTEK 01.12.2011, 20:06

FAJNA HISTORIA

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!