Bronisław Wildstein
Najnowsze plotki i skandale zawsze z Tobą. se.pl na komórce i tablecie!
Zobacz też

Tylko u nas fragment najnowszej biografii byłego prezydenta RP.

- Większa część kariery Ryszarda Kapuścińskiego przypadła na czasy, kiedy władza znała tylko jeden rodzaj propozycji: coś za coś. Ale przecież przyjęcie reguł tej gry mogło mieć charakter wyłącznie fasadowy…

- Jeszcze powinien pan dodać: był agentem, ale na pewno starał się nie krzywdzić. Bo to się w Polsce przyjmuje a priori. Agent miał donosić - od tego zaczynała się i na tym kończyła się jego praca - a to, w jaki sposób podane przez niego informacje zostaną wykorzystane, zależało wyłącznie od zleceniodawców. Można było starać się nie donosić, ale jeżeli już się donosiło, to nie można było starać się nie krzywdzić. O tym decydował kto inny. Oczywiście byli agenci, którzy świadomie starali się krzywdzić i byli też tacy, którzy starali się jak najmniej pisać. Te dwie postawy należy oddzielić. Jednak efektem ich pracy dysponował kto inny. Donosy pisane przez Kapuścińskiego są oburzające, ewidentnie mogły krzywdzić konkretne osoby.

- Kapuściński sam czuł się ofiarą. O prawicowych politykach i publicystach mawiał: straszne facety.

- Na złodzieju czapka gore. Paradoks polega na tym, że w III RP piętnuje się nie zło, lecz tych, którzy o złu chcą mówić.

Przeczytaj koniecznie: Torańska, Bratkowski i Szwed o biografii Kapuścińskiego

- Działaniu kontekst nadaje również czas, w którym owo działanie ma miejsce.

- Rozumiem tych, którzy mówią: gdyby się nie zgodził, to nie mielibyśmy tych wielkich dzieł. Zgadzam się z nimi. Tylko nazwijmy rzeczy po imieniu: facet zgodził się robić świństwa innym ludziom, żeby pisać książki. W PRL nie wszyscy wyjeżdżali za granicę i nie wszyscy zgadzali się zostać agentami. Znałem wielu bardzo zdolnych ludzi, którzy nie robili takiej kariery właśnie dlatego, że nie chcieli iść na kompromis - nie chcieli krzywdzić innych, żeby realizować siebie. Dlatego Kapuścińskiego nie usprawiedliwia czas, w którym żył. Dokonał wyboru. Nie miał noża na szyi. Zrobił to dla własnej kariery.

- Autora biografii o Ryszardzie Kapuścińskim można postawić w jednym szeregu obok Cenckiewicza, Gontarczyka, Zyzaka…

- Został oskarżony o niecne zamiary. Bawi mnie dziecinne zdziwienie Artura Domosławskiego tą sytuacją. Nagle przekonał się, że naczelną zasadą środowiska, z którym się utożsamiał, jest mistyfikowanie przeszłości.

Bronisław Wildstein

Pisarz, publicysta "Rzeczpospolitej"

Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
stefan 27.02.2010, 08:26

Prawda nas wyzwoli.
Nikt z nas niue jest bez grzechu-ani Kapuściński ani Wildsztajn.
Od każdego bierzmy co najlepsze...

krasnal 27.02.2010, 21:14

wycofajcie te wywody Wildsteina bo bredzi sam nie wie co mówi i ogłupia ludzi akre.... to powtarzalą

Czat - rozmawiaj NA ŻYWO

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!