Wypowiedź ministra Sikorskiego porównującego mordercę z Norwegii do polityków w ...
"Super Express": - Pamięta pan Radka Sikorskiego z lat studenckich w Oksfordzie?
James Delingpole: - Oczywiście, że pamiętam. To były dość niezwykłe czasy, te kilka lat w Oksfordzie. Należenie do tej samej generacji, która wykreowała przyszłego premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona i obecnego burmistrza Londynu Borisa Johnsona było dość ekscytujące. Radek też chyba nieźle sobie radzi...
- Tak, był ministrem obrony, teraz szefem dyplomacji, może zostać kandydatem na prezydenta.
- Miło to słyszeć. Radek i ja byliśmy członkami tego samego męskiego klubu, czegoś w rodzaju klubu dżentelmenów. Mieliśmy wspólne kolacje, spotkania przy pokerze. Ale to był nieco inny klub niż Bullingdon.
Patrz też: Sikorski w Oksfordzie: Tuzin facetów we frakach zniszczył moje meble (VIDEO!)
- Jaki był Sikorski w tamtym czasie?
- Radek potrafił robić wrażenie. Choćby tym, że w trakcie studiów był w Afganistanie po sowieckiej inwazji. Nadawało mu to pewien szyk i tajemniczość. Pojechał i zrobił coś, co zapewne chciało zrobić wielu z nas, ale jednak nie zrobiło. Był też dość ekscentryczny.
- Co pan ma na myśli?
- Nie chodzi o jakieś szczególne zwyczaje, ale rzucało się w oczy, że nie jest typowym Anglikiem. Owszem, ubierał się w sposób typowo angielski, ale powiedziałbym, że "przesadnie angielski". Bardziej angielski od Anglików. My zachowywaliśmy pewną naturalną niedbałość, a Radek zawsze wyróżniał się nadmierną precyzją. On jednak trochę izolował się od innych. W jakiejś mierze był outsiderem.
- To nie musi się ze sobą kłócić. Rzeczywiście niezbyt często zdarzało się, by trafiali do niego obcokrajowcy...
- Jednym z niewielu był np. potomek Bismarcka...
- Dokładnie. Wybór Polaka nie był jednak przypadkowy. Młodzi, dobrze sytuowani i urodzeni Brytyjczycy chcieli mieć kogoś, kto nadawałby im sznyt kosmopolityzmu. W Bullingdon zawsze było miejsce dla wytwornych młodych ludzi o odpowiednim pochodzeniu. I wybór Sikorskiego był pochodną kilku kwestii. Jego wielkie nazwisko, zajmujące tak ważne miejsce w polskich dziejach
- Jest też nazwiskiem dość powszechnym. Radek Sikorski nie jest potomkiem generała Sikorskiego.
- To zaskakująca wiadomość. Wszyscy przypuszczaliśmy wówczas, że Sikorski jest przedstawicielem polskiej arystokracji.
Wybrane komentarze


- chłopka 12.03.2010, 08:14
Arystokrata!Pięknie....tylko tak dalej
- biedrona2010 04.08.2011, 08:07
BUAHAHHAHAHAAAAA!!!!! sikorski arystokratą ! przecież od niego na kilometr wali czosnkiem !!!




