Zachowanie byłego wicemarszałka oceniają byli marszałkowie Senatu i Sejmu
"Super Express": - Bohaterem wywiadu tygodnia jest Marek Borowski, kolekcjoner korkociągów.
Marek Borowski: - To prawda. 13 lat temu we Wrocławiu właściciel sklepu "Świat Wina" rozpoznał mnie i obdarował specyficznym korkociągiem, wyglądającym jak jakaś miniatura statku kosmicznego. Kolejny przyniósł przyjaciel i poszło. Do dziś zebrałem ponad sto. Znam się nieco na winie i lubię...
Przeczytaj koniecznie: Marek Borowski: SLD nie daje gwarancji braku PiS u władzy
- W PRL nie bardzo miałby pan co otwierać tymi korkociągami...
- Wtedy piło się to, co było dostępne. Oprócz tych "patykiem pisanych" były głównie trzy: węgierskie Egri Bikaver, tunezyjskie Gellala i bułgarskie Sofia. Na nich budowało się kontakty międzyludzkie. Za wódką nigdy nie przepadałem.
- Człowiek lewicy i nie przepada za wódką! Nic dziwnego, że nie zrobił pan kariery w tej PZPR.
- (Śmiech) Taka odpowiedź byłaby najprostsza, ale jednak zbyt prosta. W PZPR nie szło mi z kilku powodów. Nie chcę brzmieć jak bufon, ale po prostu miałem swoje zdanie i mam je do dziś. Bywa to źródłem problemów.
- Pańskie związki z PZPR są dziwaczne. Zapisał się pan w 1967 roku. Po kilku miesiącach wyrzucili pana za marcowe protesty studenckie w 1968 roku. Większość ludzi z pana kartą trafiło do opozycji. A pan w 1975 roku wrócił do PZPR. Obudził się w panu cynik-realista?
- Zawsze byłem idealistą. Byłem przekonany, że socjalizm to przyszłość, że wspólnym wysiłkiem można coś zmienić... Z PZPR wyrzucili mnie za kierowanie protestem na SGPiS, dzisiejszej SGH. Niezależność myśli wykazywałem jednak już w szkole. Wraz z Michnikiem, Lityńskim i wieloma innymi działałem w tzw. Klubie Poszukiwaczy Sprzeczności. Większość z nich trafiła do opozycji bądź wyemigrowała.
Patrz też: Marek Borowski: Nie gloryfikujmy, ale też nie potępiajmy Jaruzelskiego
- Nie poszedł pan za kolegami?
- Można mi zarzucić grzech naiwności. W połowie epoki Gierka pojawiła się nadzieja na zmiany w dobrym kierunku. Było więcej wolności i otwarcia na świat, dałem się namówić na powrót. Co więcej, brutalność świata kapitalistycznego, Francuzów w Algierii, Belgów w Kongo bądź USA w Wietnamie i Chile, niespecjalnie zachęcała do przyznania im racji.
Wybrane komentarze


- ziomal 07.05.2011, 08:29
Bardzo dużo zrobił Jakub Berman .Dlatego temu panu dziękujemy.
- janina 07.05.2011, 21:32
Zarazą w Polsce to są ludzie myślacy jak"@ dzisiaj"patrzacy swoich interesów często szemranych i taka władza jak obecna im odpowiada też szemrana.A ty jak nie maasz argumentów to zostają wyzwiska.Sam sobie wystawiasz świadectwo.
Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!
- Marek Borowski: To typ polityka choleryka

- Marek Borowski: SLD nie daje gwarancji braku PiS u władzy

- Marek Borowski: Nie gloryfikujmy, ale też nie potępiajmy Jaruzelskiego

- Grzegorz Zasępa: Wszystko dla narodu

- Joanna Kluzik-Rostkowska: Kaczyński jest niewymienialny

- Krzysztof Wyszkowski: Moi znajomi, jak Krzywonos, zostali wynajęci do zagłuszenia pamięci o Walentynowicz

- Sławomir Jastrzębowski: A może by odrąbać Migalskiemu rękę?

- Janina Jankowska: Bezwstydna gra polityczna na żywym ciele telewizji publicznej





