Sejm odrzucił propozycję referendum w sprawie wieku emerytalnego. W kwestii ...
W sieci krąży grafika przedstawiająca premiera Donalda Tuska czytającego umowę ACTA. Odbiera telefon i pyta: Kto mówi? Na linii jest Kaczor Donald - ten z kreskówki - który odpowiada: To ja, oryginał. Internauci wykazują się tu intuicją - bo nasz premier to faktycznie podróbka złożona z postaci z różnych politycznych bajek.
Premier Tusk uwielbia grać polityka nowoczesnego, świetnie rozumiejącego Internet i innowacyjne rozwiązania. Tyle że komputer obsługuje, mając kartkę z loginem i hasłem przyklejoną do laptopa. Pamiętają państwo jeszcze obietnicę laptopów z Internetem dla dzieci w szkołach? Zamiast tego jest przetarg na 500 tabletów w najdroższej wersji dla posłów i ministrów. Pamiętają państwo Annę Streżyńską, dzięki której Telekomunikacja Polska przestała traktować internautów jak dojne krowy? Właśnie z inicjatywy Tuska odchodzi z Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Zastąpi ją współpracowniczka ministra Michała Boniego. Można to wszystko zapomnieć? Można, ale kilkudniowy chaos na stronach rządu, premiera i prezydenta da się zapamiętać.
Podpisanie przez Tuska umowy ACTA to niestety najmniej śmieszny odcinek przygód premiera podróbki. Za to marne widowisko zapłacą widzowie. Zapłacą za decyzje wbrew opinii społeczeństwa i ekspertów, za kierowanie się interesami zagranicznych korporacji i decydentów. Kto straci najbardziej? Zwykli internauci, którzy w ostatnich latach zbudowali w Polsce nie tylko alternatywny system informowania o rzeczywistości i jej komentowania, ale także przeprowadzili wiele akcji społecznych rozwiązujących problemy, z którymi nie radzi sobie rząd ani NGO-sy. Drugą grupą będą mali i średni przedsiębiorcy z branży internetowej, czyli najdynamiczniej rozwijający się sektor polskiego rynku. Ich działania będą paraliżowane przez byle donos powołujący się na naruszenie praw autorskich. Z doświadczenia wiem, że takie sytuacje bezpodstawnych roszczeń są bardzo częste. Nawet jeśli ostatecznie ACTA nie wejdzie w życie, ta branża dostała wyraźny sygnał demotywujący: rządu nie interesuje wasz sukces, na pewno nie będzie go wspierał. Nic dziwnego, że mamy jedną z najmniej innowacyjnych gospodarek w UE. Premier woli popierać interesy zachodnich korporacji i rządów zamiast najaktywniejsze grupy Polaków. Nie jest to zaskoczenie, bo przecież znów naśladuje innych polityków - tych, którzy zamiast dbać o obywateli, wolą dogadzać rozmaitym lobbies. ACTA to umowa dotycząca podróbek. Może warto pomyśleć o podpisaniu paktu, który usunąłby podróbki z politycznych bajek i zastąpił je oryginałami?
Piotr Pałka
Redaktor naczelny portalu Rebelya.pl
Wybrane komentarze


- też emerytka 05.02.2012, 18:22
Tym baranom, ten nawyk nieczytania został chyba jeszcze z czasów szkolnych. Wtedy unikali jak zarazy czytania lektur, a teraz unikają jak diabeł święconej wody, czytania projektów Ustaw wszelakich. A my na ich debilzmie cierpimy. Dość tego lekceważenia. Pamiętajcie, musimy się im za to w co nas wpakowali, odpowiednio Odwdzięczyć.
- Teodor 05.02.2012, 01:17
Prawda to, niestety ! Obiecankiewicz Tusk dla myślących Polaków to jedna wielka podróba i porażka ! Platforma dłuuuugo nie podniesie się po "reformach Tuska! Jedyne reformy o których Tusk moż mieć pojęcie to reformy p.Małgosi !
Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!
- Mirosław Skowron: Co pan jeszcze pokaże, premierze?

- Prof. Antoni Dudek: Czarny styczeń Platformy Obywatelskiej

- Stanisław Drozdowski: Prawdziwa opozycja Tuska

- Prof. Andrzej Rychard: Protesty internautów postarzyły Tuska

- Dr Jarosław Flis: Młodzi nie głosują...

- Andrzej Morozowski: Klich dostanie drugą szansę

- Stanisław Drozdowski: Zabrali partiom, rozdają posłom (z partii)

- Michał Karnowski: Tę awanturę zaczęła Platforma





