I niestety (lub „stety” – w zależności od politycznych sympatii) ...
"Super Express": - Rozpoczął się kongres PiS. Kto będzie szefem partii i dlaczego Jarosław Kaczyński?
Marek Migalski: - Punkt dla "Super Expressu" za zjadliwy dowcip!
- Mylimy się?
- Nie. Ze względów organizacyjnych, ideowych i historycznych jedynym realnym liderem i spoiwem partii jest Jarosław Kaczyński.
Patrz też: Migalski będzie "bardzosuperhipermega posłem"
- Prezes da panu w nagrodę cukierka.
- Nie lubię słodyczy, zwłaszcza lukru. Część moich partyjnych kolegów z podlizywania się prezesowi uczyniło sposób na życie, zapewniając sobie jego przychylność, ale ja do nich nie należę. Widzę - i krytykuję - to, że do prezesa nie docierają informacje negatywne, a tych, którzy je przynoszą, sam prezes traktuje jako zdrajców. To eliminuje ludzi odważnych, którzy mówią prawdę nie po to, aby szkodzić, ale po to, aby PiS zwyciężał.
- Pan jest odważny?
- Jestem jednym z tych, którzy są wystawieni na pierwszą linię i wzięli na siebie zaszczytny obowiązek pokazywania, czym jest PO.
- A czym jest?
- Ma osobowość Janusza Palikota. Tę prawdę należy stale Polakom pokazywać. Niestety, zorientowałem się, że kopię się z końmi nie tylko po drugiej stronie, ale też wewnątrz własnego ugrupowania. Słyszałem od partyjnych kolegów, że Palikot jest już skończony i nie ma co go pompować, po czym został szefem klubu parlamentarnego PO. To frustrujące, że w PiS są ludzie, którzy tego nie rozumieją.
- Kto tego nie rozumie?
-
...
- Do pana przylgnęła łatka Palikota z PiS
- Rozumiałem ten mechanizm w odniesieniu do polityków PO, ale przykrym zaskoczeniem było dla mnie to, że dali się na to nabrać koledzy z PiS i dziennikarze.
- Nauka porządkuje wartości, przystawia do nich szkiełko i oko, ale za oknem laboratorium hula wiatr i nie zawsze szlachetne porywy serca. Po co to panu było?
- Kusiło mnie czynne uprawianie polityki. Jestem jak ornitolog, który marzy o lataniu. Teraz rozmawia pan już z politykiem, a nie z politologiem. Jestem przez to uczciwszy od tych, którzy udają politologów, a uprawiają politykę. Znam komentatorów, którzy działają na konkretne wskazanie polityczne.
- Jakieś nazwiska?
- Nie ujawnię. Przed sądem trudno by mi było udowodnić, w jakiej formie są gratyfikowani.
- Pan miał takie propozycje?
- Podejścia robiło i PO, i PiS, a nawet SLD. Zawsze odmawiałem. To, co mówiłem, było mądre albo głupie, ale moje - przez nikogo nie suflowane. Udział politologów w życiu politycznym jest świetnym rozwiązaniem, ale tylko na jasnych zasadach. Politycy gardzą politologami, a politolodzy politykami. To nieuzasadnione. Gdyby do kooperacji między tymi środowiskami dochodziło w oparciu o uczciwość, to i nauka byłaby bliższa prawdy i polityka mogłaby lepiej realizować swoje zadania.
- To teoria. A praktyka?
- Think-tanki. Rzecz w Polsce nieznana.
- Ale jak ornitolog zamieni się już we wronę, musi krakać tak jak one
- W USA wielu wybitnych politologów utożsamia się z demokratami lub republikanami - Fukuyama czy Huntington. To kiepski zarzut.
- Pan zaczął krakać w stadzie PiS
- To był naturalny wybór, choć niemało nasłuchałem się na swój temat. Tomasz Lis, Tomasz Wołek czy Wiesław Władyka pluli na mnie, ile sił. Jakże się ubawiłem, kiedy swój start w wyborach z ramienia PO ogłosiła prof. Lena Kolarska-Bobińska. Zatkało ich. Zaczęli ją witać jako eksperta w świecie polityki. Tak wyglądają podwójne standardy wobec nas i wobec naszych przeciwników politycznych.
- Gdy pan wybierał, kalkulator się przydał?
- Nie ukrywam, że tak. Zarabiałem nieźle jako naukowiec, bo postawiłem sobie stumetrowy dom i jeździłem dobrym samochodem. Oczywiście jako eurodeputowany zarabiam kilkakrotnie więcej. Dodatkowo, wszedłem w bardzo ostry konflikt z przełożonym - Janem Iwankiem, który był tajnym współpracownikiem komunistycznej bezpieki o pseudonimie Piotr. Ów TW wytoczył mi proces karny, m.in. za nazwanie go ubeckim kapusiem. Jeżeli zostanę skazany nawet na drobną karę, już na dobre pożegnam się z uczeniem studentów, bo nie będę miał nieposzlakowanej opinii. A "tewulec" będzie ją miał! Ale staram się sprostać mądrości Zbigniewa Herberta: bądź odważny, w ostatecznym rozrachunku jedynie to się liczy. Za odważne przeciwstawianie się konfidentom i kapusiom oraz korporacyjnej solidarności dziś mam zaszczyt reprezentować Polskę w Europarlamencie, a mniej odważni koledzy z uczelni muszą nadal znosić mobbing przełożonych i zarabiają mniej ode mnie. Fajnie jest być odważnym.
Wybrane komentarze


- jerzy50 06.03.2010, 10:26
Migalski i całe jego otoczenie z którym jest związany to delikatnie ujmując palanty . W nich jest tyle zawiści , zatrzcierzwienia że głowa mała . Przy każdej z wypowiedzi zawsze zaczynają ażeby przysrać platformie . To dla nich pożywka . Sami natomiast nić nie wnoszą do życia . Za co oni biorą pieniądze w sejmie . W parlamencie Europejskim nic o nich nie słychać a w kraju ciągle gardłują . A taki Ziobro najpierw udzielał wypowiedzi w telewizzji komercyjnej ( niedziela ) by potem przedstawić zwolnienie lekarskie na przesłuchanie .
- Ślązak 06.03.2010, 13:34
A TY MARKU MIGALSKI MASZ TE ODCHODY OSLA - DO KTÓRYCH PRZYRÓWNUJESZ PRRMIERA RZĄDU RP-W GLOWIE ZAMIAST MÓZGU !!!!




