Nie dziwią mnie sympatie dla demokratów - mówi Darrell M. ...
Wydawałoby się, że taki człowiek jak Arnold Schwarzenegger, który w poprzednich wyborach głosował i wspierał urzędującego prezydenta George'a W. Busha, wyrazi słowa poparcia dla swojego kolegi z partii republikańskiej, Johna McCaina.
Wszyscy spodziewali się tego, kiedy podczas programu telewizji ABC "This Week" (ang. "Ten Tydzień"). W zamian jednak gubernator Schwarzenegger zasugerował, że nie miałby nic przeciwko pracy w administracji rządowej Baracka Obamy (po ewentualnych wygranych przez niego wyborach).
Prowadzący program, George Stephanopoulos, zapytał Arniego, czy "gdyby Barack Obama był prezydentem i zadzwonił, to czy odebrałby telefon".
Schwarzenegger wprawił wszystkich w osłupienie. - Odebrałbym telefon od niego teraz i zrobię to, kiedy będzie prezydentem. Zawsze. Pamiętajcie, nieważne kto jest prezydentem, to nie jest sprawa polityczna. Wydaje mi się, że zawsze musimy pomagać, nieważne, jaka jest administracja - powiedział Schwarzenegger, dla którego oczywiste wydaje się, że czarnoskóry senator z Arizony i członek partii demokratycznej wygra nadchodzące wybory.




