Czy wybory w stolicy będą nieważne
Zobacz też

Pięć nowych mostów, linia tramwajowa na Tarchomin czy budowa szpitala ...

W bagażniku samochodu byłego komendanta policjanci znaleźli pakiet kart wyborczych z oddanym głosem. Prokuratura nie chce jednak ujawniać, na kogo głosy zostały oddane.

- Dokumenty pochodziły z ostatnich wyborów samorządowych i były przynależne do jednej z komisji wyborczych na Białołęce - mówi Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga. I po chwili dodaje:

- W sprawie zostali już przesłuchani członkowie komisji, a Mariusz W. odmówił zeznawania. Śledczy badają teraz, jak znalazły się w jego posiadaniu. Prawdopodobnie jednak otrzymał je po podliczeniu głosów, na etapie przekazywania ich do archiwum.

Karty są w tej chwili w policyjnym laboratorium, gdzie specjaliści badają na nich ślady i odciski palców. Dzięki temu będzie wiadomo, kto miał z nimi kontakt. Jeżeli okaże się, że rzeczywiście zabrano je, by sfałszować wybory, to Państwowa Komisja Wyborcza po stwierdzeniu, że miało to znaczący wpływ na wynik, może w tej sytuacji nawet unieważnić wybory.



Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
olek 15.07.2011, 13:35

od kąd rządxi ta PO-paprana partia to PO-woli wychodzą ich krętactwa ,sprawdzić wszędzie PO-prawność wypełnienia kart oraz czy przypadkiem sami się nie powpisywali na tych listach tak jak to było na gornym śląsku PO-dczas wyborów na prezydenta

TG 15.07.2011, 15:08

Niech ujawnia na kogo byly oddane glosy-najwazniejsze czy byly przed zamiana czy po?

Przypomnijmy, wygrała je Hanna Gronkiewicz-Waltz (59 l.), która dostała 53 procent głosów. Stołeczny Ratusz nie chce komentować sprawy. - To nie nasze kompetencje - ucina Bartosz Milczarczyk (30 l.), rzecznik Ratusza.

Mariusz W. pod koniec marca został zatrzymany przez policję. Jest oskarżony o zamordowanie legionowskiego biznesmena. Nie przyznaje się jednak do winy. Obecnie przebywa w tymczasowym areszcie.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!