Mateusz Bieniek ze Skry wskazał faworyta w startującym sezonie PlusLigi [WYWIAD]

2020-09-10 15:48 Jerzy Chwałek
Mateusz Bieniek
Autor: RADOSŁAW JÓŹWIAK/CYFRASPORT Mateusz Bieniek

Wśród głównych pretendentów do tytułu siatkarskiego mistrza Polski jest Skra Bełchatów, która poczyniła przed startem PlusLigi imponujące ruchy kadrowe. Nie tylko pozyskała czołowego siatkarza świata, przyjmującego reprezentacji USA Taylora Sandera, ale i sprowadziła z Włoch mistrza świata, środkowego Mateusza Bieńka (26 l.), wypożyczając go od włoskiego potentata, Cucine Lube Civitanova.

Super Express: – Skąd pańska decyzja o pożegnaniu Italii?

Mateusz Bieniek: – Nie chciałem mieć tak rwanego sezonu, jaki miałem poprzedni we Włoszech. W jednym tygodniu grałem dwa mecze, a przez następne dwa tygodnie żadnego. Miał na to wpływ zarówno limit cudzoziemców mogących występować w meczu, jak i silna konkurencja w zespole. Za rywala miałem najlepszego środkowego na świecie Robertlandy'ego Simona, co też utrudniało moje granie. W Skrze chciałbym występować regularnie i zagrać jak najwięcej spotkań, żeby walczyć o miejsce w reprezentacji i pojechać na igrzyska do Tokio.

Maciej Muzaj nie może na razie grać w Rosji. „Jestem na kwarantannie” [WYWIAD]

– W czerwcu przeszedł pan operację kolana. Zdrowie pozwala już na maksymalne obciążenia?

– Mój organizm zareagował bardzo dobrze na operację i wszystko zaczęło się szybko goić. Nie odczuwam żadnych dolegliwości. Nie byłem wprawdzie jeszcze w stanie zagrać dwóch meczów dzień po dniu, dlatego w Superpucharze byłem na placu jedynie w niedzielę, ale to tylko kwestia czasu i wzmocnienia nogi.

– Jakie są oczekiwania w Bełchatowie przed nowym sezonem?

– Chcemy wygrywać z każdym, bo mamy takie możliwości. Zespół jest skrojony pod bicie się o najwyższe cele, oby tylko zdrowie dopisywało. Nikt nie pamięta tych, co zajmą czwarte, trzecie czy nawet drugie miejsce, ale wyłącznie tych, którzy wygrywają. Mam nadzieję, że wszyscy zapamiętają Skrę jako mistrza Polski.

Najciekawsze transfery od lat? Ekspert pod wrażeniem klubów PlusLigi [WIDEO]

– Najtrudniejszy rywal to?...

– Nie odkryję Ameryki, że Zaksa jest faworytem numer jeden. Skład ma od kilku lat nienaruszony, bo najważniejsze ogniwa w nim zostają, a robią tylko delikatne zmiany. Mają wypracowany styl i system gry polegający na automatyzmach i cierpliwości, dlatego gra się z nimi ciężko. Finał Superpucharu pokazał, że trochę jeszcze nam do nich brakuje, ale jeśli będziemy zdrowi i w naszej najwyższej formie, to jesteśmy w stanie ich pokonać. W dalszej kolejności wymienię Resovię, Jastrzębie i Vervę, a pewnie jakiś zespół będzie jeszcze niespodzianką. Spodziewam się, że poziom będzie wyższy niż rok czy dwa lata temu, gdy tu grałem. Z powodu pandemii silne ligi i mocne drużyny odczuły problemy finansowe, a PlusLiga bardzo dobrze się wybroniła. W wielu zespołach pojawili się zawodnicy ze światowego topu, że wymienię Sandera w Skrze, czy Drzyzgę w Resovii. Jestem przekonany, że podniesie to poziom rozgrywek.