- W głowie mi się nie mieści! - mówi "Super Expressowi" pani Krystyna Kwaśna, sąsiadka. - Jak mogło do tego dojść?
Kobieta nie może uwierzyć, że Zbigniew mógł dopuścić się tak potwornego czynu. Jej zdaniem, to była normalna rodzina.
- Przychodził do nas, żartował, a nawet zrobił nam ganek - dodaje kobieta.