Zbiera na rękę, żeby zagrać na perkusji. „Nie odpuszczę!”. NIEZWYKŁA HISTORIA [ZDJĘCIA]

2019-11-25 9:00 Mucha

Wskutek nieszczęśliwego wypadku w pracy z prawej ręki Jacka Mroczkowskiego (47 l.) z Opola Lubelskiego nie zostało nic, lekarze zmuszeni byli amputować ją całą, aby ratować życie mężczyzny. Mimo tragedii i ogromu cierpień nie stracił jednak marzeń, że wróci jeszcze do dawnego, codziennego życia. I do gry na perkusji, którą uwielbia od najmłodszych lat.

Do tragedii doszło 21 sierpnia tego roku. Pan Jacek od trzech lat pracował w cegielni, feralnego poranka wziął się za regulację taśmy produkcyjnej. Choć robił to tysiące razy, coś poszło nie tak.

– Nie pamiętam tego momentu, nie wiem, czy zawiniła maszyna czy może ja popełniłem jakiś błąd – wspomina chwilę, kiedy jego ręka została wciągnięta i zmiażdżona. Na szczęście zdołał oswobodzić się ze śmiertelnego uścisku i wybiec na zewnątrz, gdzie znaleźli go koledzy z pracy. – Pamiętam tylko potworny ból, krew, przyjazd straży pożarnej, dalej film się urywa.

Śmigłowcem trafił do szpitala w Lublinie. Tam przez wiele godzin lekarze walczyli o życie mężczyzny, jego stan był tragiczny. Na szczęście przeżył.

– W szpitalu spędziłem siedem tygodni. Ramię trzeba było operować i przeszczepiać skórę. Do tego zapadnięte płuco i inne obrażenia – wspomina koszmar, jaki stał się jego udziałem. Ból psychiczny był i jest nie mniejszy od fizycznego. Bóle fantomowe, które wciąż atakują go z wielką siłą (wciąż boli go dłoń, której nie ma) w końcu miną, ale świadomość, że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś, że staje się zależny od innych, że jako praworęczny musi uczyć się wszystkiego na nowo. O tym nie da się przestać myśleć. Ani o tym, że nie pójdzie już do warsztatu, aby pogrzebać przy aucie, ani na próbę zespołu, gdzie gra na perkusji…

– Kiedy zdałem sobie sprawę z tego wszystkiego postanowiłem walczyć. Nie odpuszczę i wrócę do dawnego życia – mówi pewnym głosem. Muzyka to jego największa pasja. Na perkusji nauczył się grać sam jako dziecko, ćwicząc początkowo na garnkach i sprzętach domowych. Od dwudziestu lat gra i śpiewa i w zespole High Life. – Mogłem grać całą noc i się nie męczyłem…

Ratunkiem dla pana Jacka jest zakup nowoczesnej protezy. A to koszt ponad 200 tysięcy złotych.

– Żaden facet w takiej sytuacji nie lubi prosić o pomoc, ale ja nie mam wyjścia… Tak bardzo chcę wrócić do dawnego życia, opieki nad rodziną i mojego świata muzyki. Sam jednak nie dam sobie rady z tym wyzwaniem, dlatego proszę o pomocną dłoń – mówi.

Swym bliskim już obiecał, że jak tylko uda mu się zdobyć protezę, wraca za perkusję…

Internetową zbiórkę na rzecz pana Jacka prowadzi fundacja SiePomaga. Link do zbiórki: www.siepomaga.pl/reka-jacka.