Adwokat Hossa: Mój klient nie będzie się ukrywać

2020-03-25 12:47 MROK

Policji nie udało się zatrzymać Hossa, szefa wnuczkowej mafii, więc Sąd Okręgowy w Poznaniu wysłał za nim list gończy! Tymczasem obrońca Arkadiusza Ł. przekonuje: - Mój klient nie będzie się ukrywać przed wymiarem sprawiedliwości!

Gdy po trzech latach tymczasowego aresztu, Arkadiusz Ł. wyszedł na wolność, pod bramą czekała na niego rodzina i przyjaciele. Powiedzieć, że fetowali hucznie wyjście Hossa na wolność - to nic nie powiedzieć. Impreza powitalna kontynuowana była w domu. Był alkohol, śpiewy, tańce. Romowie tak bardzo się cieszyli, że wszystko transmitowali w internecie.

Koniec końców - po dwóch dniach wolności - ten sam Sąd Okręgowy stwierdził jednak, że Hoss powinien wrócić za kratki. Wnioskowała o to ta sama Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Bo mimo że sąd umorzył sprawę niektórych przestępstw, których miał się dopuścić Hoss, to jednak wziął pod uwagę, że został skazany na 7 lat odsiadki za oszukiwanie emerytów metodą na wnuczka i tak jak kiedyś może się ukrywać przed wymiarem sprawiedliwości. - Ten wyrok jest nieprawomocny, złożyliśmy już apelację - mówi Paweł Głuchowski, obrońca Hossa, który przekonuje, że mimo, że Hossa policja w domu nie zastała, to jego klient ukrywać się nie zamierza. - Mój klient ma już dość tej sprawy i chce w spokoju oczekiwać na wydanie wyroku sądu apelacyjnego - mówi Głuchowski i przekonuje, że jego klient jest niewinny i został skazany na podstawie nielegalnie zdobytych podsłuchów.

Procedura sądowa trwa, ale pytanie pozostaje otwarte: gdzie jest Hoss? Nie wie tego ani policja, ani poznański sąd. Na poznańskich Naramowicach - nie ma po Hossie śladu. - Ale to przecież nie jedyny adres, pod którym mógłby przebywać - mówi Głuchowski i dodaje, że Hoss wciąż nie wie, czy i dlaczego jest poszukiwany. - Nie został też poinformowany o terminie posiedzenia aresztowano, a to moim zdaniem jest niezgodne z przepisami - mówi Głuchowski.