Były zagłodzone i stały we własnych ODCHODACH. Konie spod Szamotuł CUDEM uniknęły śmierci

2020-10-21 20:50 bm
Konie UMIERAŁY z głodu i pragnienia! Rolnik spod Szamotuł zgotował im PIEKŁO!
Autor: Pogotowie dla Zwierząt Konie UMIERAŁY z głodu i pragnienia! Rolnik spod Szamotuł zgotował im PIEKŁO!

Nie milkną echa zwierzęcego horroru pod Szamotułami. Rolnik zgotował koniom istne piekło. Sprawę poruszyli dziennikarze TVN w programie "Uwaga". Widok był makabryczny, a relacje osób, które ratowały zwierzęta są wstrząsające.

Dramat rozgrywał się we wsi w gminie Obrzycko pod Szamotułami. Rolnik od dłuższego czasu skupował konie, które trzymał zamknięte w garażach, stodołach i innych budynkach gospodarczych! Warunki były tragiczne. Zwierzęta nie miały jedzenia, wody i dostępu do światła. O sytuacji informowaliśmy pod koniec września.

Dziennikarze TVN dotarli teraz do osób, które ratowały konie z tego piekła. Relacje świadków są przerażające.

- W tym gospodarstwie zobaczyłem ogrom cierpienia zwierząt, którego nie można przełożyć na słowa. Nie jestem w stanie nazwać bólu i cierpienia tych zwierząt. To, co doznały od tego człowieka, to jest nienazywalne – powiedział Krzysztof Bielawski z "Pogotowia dla zwierząt”.

Krystyna Kukawska z fundacji "Pańska Łaska" podkreśliła, że na sam widok, wszystkim świadkom, łzy spływały do oczu.

Uratowano łącznie 17 koni. Z gospodarstwa zabrano także 14 zagłodzonych tryków, capów i muflonów i nieleczonego psa. decydowana większość była niedożywiona i odwodniona. Zwierzęta były, tak spragnione, że wypiły od razu po dwa wiadra wody!

- To był obraz nędzy i rozpaczy. Konie były strasznie wychudzone, do granic wytrzymałości. Stały na betonie na własnych odchodach. Były powiązane na łańcuchach lub linach. Nie miały możliwości wyjścia na dwór, pobrania pożywienia czy napicia się wody – opowiada Kukawska.

Dramatyczna jest opowieść o kucyku, który leżał obok umierającej matki.

- I ten malutki źrebaczek, który potrzebował od matki mleka, stał nad nią już u kresu wytrzymałości. Nie miał się czym najeść – przyznaje Kukawska.

Przedstawiciele fundacji poinformowali o całej sytuacji policję, która prowadzi śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami. Sebastian M. od dłuższego czasu zajmował się skupem i transportem zwierząt. Prokuratura postawiła mu zarzut znęcania się nad zwierzętami.

- Nie przyznał się do stawianego mu zarzutu. Przedstawił własną linię obrony. Stwierdził, że część ze zwierząt, które się tam znajdowały w ogóle nie stanowiły jego własności, a co do pozostałych zwierząt stwierdził, że prowadzi działalność gospodarczą, która ma polegać na skupowaniu zwierząt znajdujących się w złym stanie, które on następnie odkarmiał, po poprawie ich stanu zdrowia i wyglądu, korzystnie je odsprzedawał – tłumaczy Katarzyna Ryżyńska-Banasiak z Prokuratury Rejonowej w Szamotułach w rozmowie z dziennikarzami "Uwagi".

Ustalono, że od czasu interwencji Sebastian M. przestał pokazywać się również w gospodarstwie. Zabrał pozostałe zwierzęta i nikt nie wie, gdzie obecnie przebywa.

Pies uwięziony na balkonie w upał!
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE