Serce to coś więcej niż tylko pompa tłocząca krew – wywiad z Izą Radecką

2018-11-22 15:06

"Serce – jak choruje, jak je leczyć i wzmacniać" to książka Izy Radeckiej, dziennikarki, autorki tekstów o tematyce zdrowotnej. Spotkaliśmy się z nią, by porozmawiać o najważniejszych kwestiach właśnie z sercem związanych – przeczytajcie, jak o nie dbać, jak objawiają się jego choroby. Z rozmowy dowiecie się również, dlaczego serce reaguje na odczuwane przez nas emocje.

Serce to coś więcej niż tylko pompa tłocząca krew – wywiad z Izą Radecką
Autor: gettyimages.com
  • Serce zostało "zaprogramowane" tak, że może pracować nawet 120 lat i więcej. Dlaczego więc choroby układu sercowo-naczyniowego należą do najczęstszych przyczyn zgonów w krajach rozwiniętych?

Nasz genotyp powstawał setki tysięcy lat. Człowiek nie miał wtedy łatwego dostępu do jedzenia. Trzeba było je upolować, zerwać z drzewa, zebrać lub wykopać. Zdarzały się więc częste okresy głodu – przetrwać je mogli tylko ci, których organizmy potrafiły oszczędnie gospodarować energią, czyli spowalniały metabolizm. Tę umiejętność przodkowie przekazali nam w genach. Człowiek jest zaprogramowany na niedostatek jedzenia, a nie na jego nadmiar.

Gdy w ciągu ostatnich kilku dekad, a dokładnie od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, w krajach rozwiniętych zażegnano widmo głodu, pojawiły się tam choroby na skalę wcześniej nie obserwowaną. Dlaczego?

Po pierwsze, receptą na głód milionów osób mogła być tylko żywność tania, przetworzona, pełna tłuszczów trans, cukrów prostych i śmieciowych dodatków, bez których ta żywność uległaby szybkiemu zepsuciu. Do jej produkcji wykorzystywano poślednie surowce, np. ścięgna i tłuszcz zwierząt.

Po drugie, postęp cywilizacyjny sprawił, że człowiek przestał być tak aktywny fizycznie. Nie musiał przemierzać dziesiątków kilometrów, by upolować gazelę czy odwiedzić zamieszkujących daleko kuzynów. Do tego doszły „kanapowe rozrywki”, najpierw radio, potem telewizor, a obecnie Internet. Organizm człowieka został poddany ogromnej próbie, z którą sobie nie radzi. Stąd wzrost chorób układu krążenia, stąd epidemia otyłości, cukrzycy – czyli tego, co również niszczy serce.

Dołóżmy do tego tempo naszego życia, które sprawia, że nie radzimy sobie ze stresem. A stres to kolejny element, który u pierwotnego człowieka wprawdzie był, natomiast nie w takim natężeniu, jaki jest naszym udziałem. Nasz pradziad uciekał przed lwem raz na jakiś czas, potem się uspokajał i jego ciało odzyskiwało równowagę. My żyjemy w ciągłym napięciu – chociaż lwa widzimy z zoo lub telewizji. 

  • Jak leczy się serce? Jak korzysta się z osiągnięć medycyny w tej dziedzinie?

No właśnie. Tym optymistycznym zjawiskiem, które daje współczesnemu człowiekowi szansę na długie życie, jest ogromny rozwój kardiologii. Chore, niedokrwione serce można dziś wyleczyć, a gdy to się nie udaje, wymienić na zdrowe...

I kolejna dobra rzecz, która się wydarzyła – zaczęliśmy dostrzegać problem i myśleć o tym, jak dbać o serce. Jesteśmy zainteresowani swoim zdrowiem, chcemy wiedzieć, co jest dla nas dobre, a co nam szkodzi.

  • No właśnie: a jak można zapobiegać chorobom serca? Jakie znaczenie mają dieta, aktywność fizyczna?

Dużo – i naprawdę małym kosztem – da się zmienić na lepsze w sposobie odżywiania. Ze stresem gorzej, bo to nieodłączny element życia. Można jednak nauczyć się różnych technik relaksacyjnych, by zrównoważyć sytuacje stresowe i pozwolić organizmowi odzyskać normalny rytm. Choć tak naprawdę najlepszym lekarstwem na rozładowanie napięcia psychicznego jest aktywny tryb życia – działa cuda: ustawia ciśnienie krwi, obniża cholesterol i cukier.

Jeśli chodzi o dietę, to niestety trudno się walczy z przetworzonym jedzeniem, ponieważ jest ono tanie i ogólnie dostępne. Np. drożdżówki w szkołach, które miały zniknąć, ale niestety znowu są. Lecz mamy wybór, możemy zdecydować, czy będziemy jeść to, co sprzyja miażdżycy, niszczy naczynia krwionośne, a tym samym serce, czy zdecydujemy się na produkty, które będą to serce chronić. Jakie produkty wybierać? Te zawierające kwasy omega-3 i kwasy omega-6, czyli ryby i oleje roślinne, a także żywność nieprzetworzoną, naturalną, bez ulepszaczy.

Z rybami też nie do końca jest bezpiecznie. Zalewający nas wszech obecny plastik trafia do mórz i oceanów, a potem do zamieszkujących je ryb i w końcu na nasz talerz. Sami sobie zgotowaliśmy takie piekiełko.

Dlatego warto postawić na jedzenie w miarę proste i czyste ekologicznie. Mięso – nawet to czerwone – wcale nie jest takie złe. Kilkanaście dekagramów białka mięsnego w tygodniu jest potrzebne dla zdrowia. Chyba że jesteśmy wegetarianami i nasza dieta obfituje w białko roślinne. Mięsożercom radzę znacząco ograniczyć przetwory mięsne i przemysłowe wędliny. Lepiej zjeść plasterek upieczonego w domu boczku niż napakowanego azotynami baleronu.

Polubmy kasze, znakomite opinie lekarzy i naukowców ma też owsianka, która jest właściwie lekarstwem – pomaga usunąć "zły" cholesterol LDL z układu pokarmowego. No i owoce i warzywa – te pierwsze w mniejszej, te drugie – w większej ilości.

  • A aktywność fizyczna?

Oczywiście też. Ostatnio jest z nią lepiej, ludzie biegają, uprawiają nordic walking

Zwykły spacer trzy, cztery razy w tygodniu też wystarczy. Świetny jest marsz, który ma tempo interwałowe – czyli idziemy np. 2-3 minuty w miarę szybko, tak, jak możemy, później kilka minut wolniej, następnie znowu szybko i tak na zmianę. To znakomity trening dla serca, który dodatkowo wymusza większe spalanie kalorii.

Chodzi przede wszystkim o regularność i samodyscyplinę, ale też i o przyjemność. Bo jeśli pomyślimy: "ja muszę", to nasz mózg szybko sobie z tym poradzi i stwierdzi: "wcale nie muszę, nie będę tego robił". Aktywność fizyczna czy sposób odżywiania, które są narzucone i wymuszone, nie dadzą efektów. Dbajmy o serce, ale niech to sprawia nam przyjemność.

Serce - jak choruje, jak je leczyć i wzmacniać Izy Radeckiej już w sprzedaży!
Autor: materiały prasowe
  • Jak rozpoznawać choroby serca?

Serce bardzo długo się nie skarży. Kiedy już się pojawiają się duszności, zawroty głowy, ciągłe zmęczenie – prawdopodobnie choroba wieńcowa jest już w toku. Dlatego nawet gdy czujemy się zdrowi, kontrolujmy ciśnienie krwi, bo ono jest bardzo dobrym wyznacznikiem kondycji układu krążenia, no i róbmy raz w roku, raz na dwa lata profil lipidowy, czyli badanie poziomu cholesterolu i trójglicerydów we krwi. Przyda się też kontrola glukozy, ponieważ ona także ma wpływ na kondycję naczyń krwionośnych i serca. Jeżeli ciśnienie, glikoza i lipidy będą w normie, to właściwie możemy spać spokojnie.

  • Czym się różni serce kobiety od serca mężczyzny? Czy inaczej chorują?

Chodzi głównie o hormony związane z naszą płcią, które na wiele sposobów chronią serce. Kobiety zachodzą w ciążę, rodzą dzieci – to wielki wysiłek dla organizmu. Dlatego – ze względu na swoją rolę prokreacyjną – dostają specjalne wsparcie w postaci estrogenów i progesteronu. Co ciekawe od niedawna wiadomo, że tkanka tłuszczowa, której nadmiar jest jednym z czynników ryzyka chorób serca – może bowiem w przypadku kobiet mieć pozytywny aspekt.

Okazało się, że tłuszcz, którego kobieta z natury ma więcej niż mężczyzna, też produkuje estrogeny. A kiedy wchodzimy w okres menopauzalny i jajniki przestają wytwarzać hormony, troszkę tłuszczyku na biodrach dobrze nam zrobi. Dbajmy o smukłą talię, bo nadmiar tłuszczu trzewnego, otaczającego nasze narządy, jest rzeczywiście szkodliwy, ale pełne biodra i uda możemy zostawić w spokoju. 

  • Czy serce reaguje na nasze emocje? Dlaczego to nie tylko pompa tłocząca krew?

Mięsień sercowy – choć to niefortunne, umniejszające jego rolę określenie – jest zbudowany w ponad 50 procentach z komórek nerwowych. To taki nasz drugi mózg. Reaguje na wszystkie sygnały zewnętrzne. Udowodniono, że osoby, które mają pogodne spojrzenie na świat, są często uśmiechnięte, potrafią cieszyć się drobiazgami, znacząco rzadziej cierpią na choroby układu krążenia. Pesymiści muszą więc trochę nad sobą popracować… Na przykład niech zaczną uprawiać jakiś sport. Pamiętajmy, że dzięki aktywności fizycznej wytwarzają się endorfiny, substancje zwane hormonami szczęścia, które przeciwdziałają negatywnym skutkom stresu.

  • Czy wampiry energetyczne istnieją?

Jest to hipoteza, która ma pewne naukowe przesłanki. Można zbadać pole promieniowania wytwarzane przez organizm człowieka – w końcu nasze komórki produkują energię, a te obecne w sercu generują jej naprawdę dużo. Jesteśmy więc w pewnym sensie generatorami energii, która prawdopodobnie wpływa na otoczenie, zwłaszcza na inne żywe istoty. Sami wiemy, że niektóre osoby działają na nas pozytywnie, czujemy się świetnie w ich obecności, a inne nas irytują, szybko zaczyna nas boleć głowa, tracimy chęć do rozmowy. Coś więc w tym może być.

O autorce

Iza Radecka to dziennikarka i autorka tekstów poradnikowych o tematyce zdrowotnej, wieloletnia redaktorka magazynów kobiecych. Przez 12 lat była redaktor naczelną miesięcznika "Zdrowie" - jedynego poradnika, który w sposób rzetelny i jasny dla każdego czytelnika przekazuje najnowszą wiedzę medyczną o współczesnych zagrożeniach zdrowotnych, sposobach zapobiegania im i innych metodach leczenia.

Prywatnie również pasjonuje się medycyną, śledzi jej osiągnięcia.