Pilnują, by nie zabili gwałciciela w więzieniu. Oprawca 13-miesięcznej Małgosi pod specjalnym nadzorem

2019-09-17 3:59 DOMIN, DUT, MAR
Pilnują by nie zabili gwałciciela w więzieniu
Autor: Domin Pilnują by nie zabili gwałciciela w więzieniu

Wiedzą, co zrobił. Wiedzą, że kilka dni temu brutalnie zgwałcił 13-miesięczną Małgosię. I wiedzą, że siedzi tuż obok nich – w celi Aresztu Śledczego w Czarnem k. Szczecinka. Marzą, żeby go dopaść i ukarać po swojemu – zgwałcić kijem, nasikać do ust, zadręczyć na śmierć. Bo dla takich jak on za kratami więźniowie nie mają litości.

Czarne to jednio z najcięższych więzień w Polsce, z oddziałami zamkniętymi dla recydywistów – najbardziej groźnych i zdeprawowanych. Oni nie cofną się przed niczym, jeśli tylko pojawi się okazja, by dopaść Łukasza K. (32 l.).

- I to jest wyzwanie dla służby więziennej – mówi anonimowo jeden ze strażników. Takich aresztantów traktuje się w szczególny sposób: albo pojedyncza cela, albo towarzystwo współwięźnia osadzonego za podobne przestępstwa. - Chodzi o to, żeby nawzajem się pilnowali. Bo w pojedynczej celi, mimo monitoringu, jest realne niebezpieczeństwo, że więzień targnie się na swoje życie. Proszę sobie uzmysłowić, co on teraz czuje. To kłębek nerwów i strachu. Zdaje sobie sprawę, że chociaż bez formalnego wyroku, to jednak już został skazany. Przez opinie społeczną i przez współwięźniów. I z reguły na śmierć. Dlatego żyje w ciągłym napięciu, w poczuciu nieustannego zagrożenia.

Nie wiemy, czy w Czarnem Łukasz K. dostał pojedynczą celę, bo rzecznik służby więziennej z Koszalina nie odpowiedział nam na żadne z pytań. Ale wiadomo, jakie są procedury. - On będzie pod szczególnym nadzorem. Spacery być może w pojedynkę, posiłki do celi, a jeżeli będzie musiał z ją opuścić, to prawdopodobnie wtedy, gdy w pobliżu nie będzie żadnych innych więźniów. Sztućce i talerze plastikowe. I co godzinę strażnik zaglądający przez wizjer nie licząc monitoringu – mówi nasz informator.

Te środki bezpieczeństwa nie są przesadzone. W hierarchii więziennej gwałciciele czy zabójcy dzieci nie mają żadnych praw. Naszym rozmówcom znane są przypadki wyrafinowanych okrucieństw, które ich spotkały – gwałcenie kijem, oddawanie moczu do otwartych ust.

- Dlatego, jeśli służba więzienna zorientuje się, że Łukasz K. został przez innych osadzonych zidentyfikowany, to bardzo szybko zostanie przeniesiony do innego aresztu - mówi nasz informator.

Przypomnijmy: Łukasz K. to wojskowy kierowca, uchodzący w Szczecinku za czułego męża i ojca dwójki dzieci. Przed tygodniem brutalnie zgwałcił 13-miesięczną córeczkę sąsiadów. Powierzyli ją pod opiekę jego żonie, a on wykorzystał moment, gdy kobieta wyszła z domu. Grozi mu 15 lat wiezienia.