Szczecinianin, który jeździł koleją... i wyjeździł rekord! [WYWIAD, ZDJĘCIA]

2019-02-06 12:22 Grzegorz Kluczyński

Pokonał 4520 kilometrów za jedyne 81 złotych... i pobił rekord. Jak to możliwe?

Mieszkaniec Szczecina ustanowił rekord Polski w weekendowej podróży koleją. Między godziną 19:00 w piątek a 6:00 rano w poniedziałek Grzegorz Gajsler przejechał ponad cztery i pół tysiąca kilometrów. To odległość, która dzieli mniej więcej Szczecin i Bagdad.

Cała podróż zajęła mu prawie 59 godzin, kosztowała zaledwie 81 złotych... i okazała się rekordową na skalę Polski.

Przeczytaj również: Nietypowy "drogowskaz" na jednej z ulic Szczecina. Dzięki niemu trafisz do pracy i do domu!

ESKA INFO: - Skąd pomysł na taką akcję?

Grzegorz Gajsler: - Pomysł zrodził się, gdy przeczytałem o ostatniej osobie, która taki rekord pobiła i stwierdziłem, że jest to na tyle ciekawe i szalone, że muszę coś takiego zrobić. I zaczęło się szukanie, czy jest to jeszcze w ogóle do pokonania. Czy jest to do zrobienia.

- Jak wygląda bicie takiego rekordu? jak się do niego przygotować?

- Polega to na tym, że trzeba podejść do tego w sposób logistyczny, bo te rekordy są już naprawdę wyśrubowane. Trzeba znaleźć stację początkową, następnie stację, na których trzeba się przesiąść, tak żeby jak najmniej czasu tracić na samych przesiadkach, bo wiadomo - im więcej jadę, tym więcej kilometrów robię. I to było najcięższe. Jest to dość humorystyczny rekord, ale logistycznie trzeba to odpowiednio wymyślić.

- Ile ci zajęły przygotowania?

- Zaledwie jeden dzień. Podszedłem do tego w trochę inny sposób, bo nie szukałem po stacjach, ale bardziej po prędkości, z jaką pociągi się poruszają. To mi bardziej pomogło, niż szukanie od stacji do stacji, wyliczając kilometry. Trochę innym systemem, ale zaskutkowało to tym, że mamy taki rekord.

- Jak dokładnie wyglądała trasa? Jakie miasta odwiedziłeś?

- Wsiadłem w Warszawie Zachodniej około godziny 19:05, pojechałem na północ, a następnie z północy pociągiem nocnym na południe i potem pociągiem dziennym na północ - z Tczewa do Przemyśla i z Przemyśla do Tczewa, czyli po 967 kilometrów. Przejeżdżając kilka razy taką odległość, po prostu nabija się licznik.

Przeczytaj również: Z Londynu do Edynburga najtaniej... przez Szczecin? Niezwykła podróż brytyjskiego studenta

- Czy ktoś wiedział, że idziesz na rekord, czy byłeś po prostu takim zwykłym pasażerem.

- To było na tyle spontaniczne, że nie zostało nigdzie wcześniej ogłoszone. Wiadomo też jak to bywa z opóźnieniami, więc tak naprawdę nie byłem w stanie przewidzieć czy uda mi się to zrobić. Na przykład w Przemyślu miałem zaledwie 7 minut na przesiadkę, gdzie żeby dostać się na drugi peron, musiałem przebiec pod wiaduktem, więc nawet nie byłem pewien czy zdążę i czy nie zostanę w tym Przemyślu.

- Nie obyło się bez przygód. Była podobno ciekawa sytuacja z wodą...?

- Tak, była taka sytuacja. Bo mając niewiele czasu na przesiadkę, nie miałem możliwości, żeby iść coś kupić. Miałem ze sobą butelki wody, a dokładnie zgrzewkę półtoralitrowych butelek, z którymi biegałem przez perony. Wyglądało to trochę dziwnie. Moja siostra śmiała się nawet, że w którymś momencie wezmą mnie za jakiegoś terrorystę albo przemytnika. Bo kto normalny lata z peronu na peron ze zgrzewką wody?

- Czy ktoś zadzwonił do ciebie w sprawie rekordu, czy sam to gdzieś zgłosiłeś?

- Do teraz nawet nie wiedziałem, że muszę to gdzieś zgłosić. To było na tyle spontaniczne, że mam nadzieję, że teraz zostanie to jakoś przez PKP potwierdzone. Są też bilety, są zdjęcia. Relacja była robiona dosłownie non-stop, więc dość trudno to podrobić. Zresztą po co miałbym to robić i przez 3 dni udawać, że gdzieś jadę?

Przeczytaj również: Tylko jeden Szczecin? Niekoniecznie! Jest ich kilka, a jeden z nich leży koło... Mediolanu i Aten! [GALERIA]

- Pytali się ciebie o bilet? Jak jeździłeś kilka razy na tej samej trasie, może trafiłeś na tę samą zmianę i tego samego konduktora? Nie budziło to podejrzeń?

- Nie było takiej sytuacji. Też myślałem, że może będą te same osoby i trochę się zdziwią. Ale to były zupełnie inne składy, więc takiej sytuacji nie było.

- Czyli można powiedzieć, że po tej przygodzie wiesz o PKP już bardzo dużo...

- Okazuje się, że bardzo dużo. Do tego stopnia, że pamiętam, gdzie i jakie semafory są w Przemyślu...

- Bardzo ci dziękuję za rozmowę... i gratuluję rekordu!

- Dziękuję bardzo.

Rozmawiał Grzegorz Piepke

Przeczytaj również: "Ale urwał! Ale to było dobre!" - Hit Internetu ze Szczecina obchodzi kolejne urodziny. Jak teraz wygląda to miejsce? [ZDJĘCIA, WIDEO]

Zobacz wideo: