Zaraza w oparach ABSURDU. Te ograniczenia doprowadzają mieszkańców Szczecina do WŚCIEKŁOŚCI!

2020-04-09 10:00 ei
Zakazy w Szczecinie
Autor: ESKA INFO Szczecin

Obostrzenia wprowadzone w ciągu ostatnich dni mają przede wszystkim na celu poprawę naszego bezpieczeństwa w czasie epidemii koronawirusa. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież każdemu z nas zależy, by zarażeń było jak najmniej, a epidemia jak najszybciej odeszła w zapomnienie. O ile ograniczenia dotyczące spotkań towarzyskich w większych grupach, takie jak wyłączenie z użytkowania parków, bulwarów, polan do grillowania i siłowni pod chmurką czy nawet dość uciążliwe zasady robienia zakupów w sklepach, spotkały się z przychylnym przyjęciem, to niektóre zakazy są zdaniem wielu pozbawione logicznego uzasadnienia, a wręcz ocierają się o absurd. Szczecinianie nie szczędzą w mediach społecznościowych gorzkich słów pod adresem autorów zakazu wejścia do lasu, korzystania z myjni samochodowych czy nawet zawieszenia funkcjonowania roweru miejskiego.

  • Zakazy utrudniają życie mieszkańców Szczecina od kilku tygodni
  • Rowery miejskie zawieszone. Prezydent: "To błąd"
  • Zakaz wstępu do lasu rozwścieczył tysiące obywateli
  • Mandaty za umycie samochodu na myjni
  • Czy przyjmować mandaty?

Od kilku dni w sieci dosłownie wrze. W mediach społecznościowych nie brakuje krytycznych komentarzy - zarówno w prywatnych wpisach, komentarzach na lokalnych fanpage'ach, grupach czy forach dyskusyjnych. Wiele osób wytyka nie tylko absurdalność obostrzeń, ale również to, że są po prostu niezgodne z prawem, a nakładane przez policjantów mandaty są bezpodstawne.

Czytaj też: TU KUPISZ "Super Express" w trakcie kwarantanny!

I nie chodzi tu o łamanie zasad bezpieczeństwa, bo zdecydowana większość zgadza się z tym, że trzeba ograniczyć wyjścia z domu do minimum, unikać kontaktu z przypadkowymi osobami, by nie doszło do ewentualnego zarażenia. Jednak zdaniem wielu mieszkańców wprowadzanie ograniczeń, które nie tylko nie mają większego wpływu na zwiększenie ryzyka zarażeniem, a jedynie mają na celu jeszcze bardziej utrudnić funkcjonowanie w bardzo trudnej sytuacji, a do tego mogą skutkować mandatem, jest rozwiązaniem złym, a wręcz głupim i pozbawionym sensu.

Rowery miejskie Bike_S zawieszone: "Błąd", "Bezsensowna decyzja"

Zawieszenie działalności Szczecińskiego Roweru Miejskiego spotkało się z różnymi opiniami. Zdaniem niektórych mieszkańców, ich użytkowanie wiązało się z ryzykiem zarażenia, gdyż korzystało z nich wielu użytkowników, wśród których mogły być osoby zarażone. I nawet pomimo zaleceń by korzystać z nich w rękawiczkach czy regularnego odkażania zarówno stacji jak i samych jednośladów, ryzyko zarażenia wciąż istniało.

Przeciwnicy tego rozwiązania, którzy byli w zdecydowanej większości, twierdzili natomiast, że rowery miejskie są wyjątkowo bezpiecznym środkiem transportu, pozwalającym na szybkie przemieszczanie się po mieście - w przeciwieństwie do komunikacji miejskiej, w której pomimo ograniczeń liczby pasażerów, wciąż często panuje tłok, zwłaszcza w godzinach szczytu, a dezynfekcja pojazdów nie gwarantuje stuprocentowego bezpieczeństwa.

"Zlikwidowali to co jest bardziej bezpieczne niż komunikacja miejska przecież można założyć rękawiczki gumowe i jechać, wypożyczać też można przez aplikację nie dotykając panelu."

"Jedyny bezpieczny środek transportu zabierają. Mamy autobusami i tramwajami jeździć. Co za głupota!"

"Szkoda dzięki tej decyzji więcej ludzi na przystankach i pojazdach komunikacji miejskiej."

"To najbezpieczniejszy w tej chwili transport do pracy. Bezsensowna decyzja."

- komentarze o takiej treści pojawiły się na Facebooku.

Z przeciwnikami zawieszenia rowerów miejskich zgadza się również prezydent Szczecina.

- To nie element rekreacji, ale komunikacji miejskiej, dlatego zawieszenie rowerów miejskich to błąd - mówił Piotr Krzystek podczas codziennego wideo czatu z mieszkańcami. - My go nie traktujemy jako elementu rekreacji, tylko jako element komunikacji miejskiej. Uważam, że powinien działać.

Wiele osób zwróciło również uwagę na fakt, że równolegle z wprowadzeniem zarządzenia o wyłączeniu z eksploatacji rowerów miejskich, nie zrobiono tego samego z wypożyczalniami hulajnóg czy elektrycznych skuterów.

Zakaz wejścia do lasu: "Chyba kogoś już do reszty pos*ało!"

Zdecydowanie więcej emocji wywołał wprowadzony na początku kwietnia zakaz wstępu to lasu. Najpierw zabroniono wejścia na tereny leśne należące do Skarbu Państwa, zakaz nie obejmował korzystania z lasów miejskich - dosłownie przez chwilę, bo wprowadzono go następnego dnia. Przestrzegania tego ograniczenia pilnują policjanci, straż miejska i żandarmeria wojskowa. Może za to grozić mandat do 500 złotych.

Czytaj też: Jak robić zakupy podczas epidemii koronawirusa?

Mieszkańcy dosłownie się wściekli i nie przebierali w słowach pod adresem rządzących. Zdaniem przeciwników tej decyzji, samotne przebywanie w lesie, gdzie najbliższy człowiek może znajdować się w odległości nawet kilkuset metrów, nie zagraża zdrowiu, a wręcz przeciwnie - w czasach epidemii ma zbawienny wpływ na odporność i kondycję - zarówno fizyczną jak i psychiczną.

Na lokalnych grupach dyskusyjnych pojawiły się setki komentarzy. Padło wiele gorzkich słów:

"Przepraszam za wyrażenie, ale chyba kogoś już do reszty posrało. Większe prawdopodobienstwo zarażenia się mam stojąc pół godziny w kolejce pod biedrą niż chodząc sama po lesie."

"Czy Las Arkoński jest skażony?"

"To najbardziej idiotyczny przepis odkąd wirus zaczął nam realnie zagrażać!"

"Idiotyzm totalny. Co za chory kraj!"

"Głupota! Spacery po lesie są tylko zdrowe. To odległość między ludźmi jest niebezpieczna a w lesie nie ma tłoku tylko wolna przestrzeń"

"Stajemy się więźniami i zakładnikami rządzących szaleńców. I jak długo tak będziemy siedzieć? Aaa... prawda. Do wyborów!"

"To nie ma nic wspólnego z koroną! To jest nadużycie wolności obywateli."

W związku z wprowadzeniem zakazu wstępu do lasów, w sieci pojawiła się petycja do ministra środowiska z żądaniem jego natychmiastowego cofnięcia. Do tej pory podpisało się pod nią blisko 170 tysięcy osób.

Mandat za umycie samochodu: "Bzdura straszna!"

Nie mniej emocji wywołały interwencje policji na myjniach samochodowych, gdzie kierowcy byli nie tylko upominani, ale także otrzymywali mandaty po 500 złotych za umycie pojazdu. Zdziwienie było tym większe, że myjnie są wciąż otwarte i ogólnodostępne, a na ich terenie nie znajduje się żadna informacja o zakazie, co zdaniem wielu jest wprowadzaniem społeczeństwa w błąd i przeczy jakiejkolwiek logice. Zdaniem policji, umycie samochodu nie jest jednak podstawową potrzebą życiową i nie mieści się w zakresie takich czynności jak niezbędne zakupy, wykupienie lekarstw, wizyta u lekarza, opieka nad bliskimi dojazd do pracy czy wolontariat.

- Korzystanie z myjni samochodowej nie wpisuje się w żaden z powyższych przypadków pozwolenia na przemieszczanie się - twierdzi st. sierż. Paweł Pankau ze szczecińskiej policji.

Mieszkańcy są jednak przeciwnego zdania. Uważają również, że wystawianie mandatu jest zwykłym bezprawiem, o czym otwarcie piszą w komentarzach:

"Nie może wlepić mandatów za podstawowe czynności osobom poza kwarantanną. Jest to wbrew prawu. Do takich kar obliguje jedynie "stan wyjątkowy" Ludzie nie dajcie się oszukać"

"Jeżeli ktoś jeździ samochodem do pracy, to brudna szyba może być niebezpieczna, bo ogranicza widoczność."

"Jak to ma się do dezynfekcji auta, ograniczonej widoczności przez szybę, zabrudzonych reflektorów oraz niewidocznej tablicy? Czy służby w takim przypadku odstępują od wystawiania mandatów?"

"Bzdura straszna. My w Policach musimy myć auta. Zwłaszcza Ci co jeżdżą na zakłady do pracy i auta stoją tam kilka godzin. Kto później będzie płacić za zniszczona karoserie?"

"Przecież nie ma kontaktu z innymi, ja wczoraj myłem przy Basenie Górniczym, w rękawiczkach, zero ludzi, i wróciłem do domu."

Podobne konsekwencje mogą również spotkać właścicieli samochodów, którzy wybrali się do otwartych dla klientów warsztatów wulkanizacyjnych w celu wymiany opon na letnie. W sieci krążą już informacje o pierwszych mandatach wystawionych z tego powodu.

To jednak nie koniec...

Pielenie ogródka pod presją kary

Na baczności muszą się mieć również działkowcy. W Szczecinie jest blisko 90 rodzinnych ogrodów działkowych, a na terenie województwa kilkakrotnie więcej. Pomimo, że Polski Związek Działkowców wyraził się jasno, że "na gruncie obowiązującego prawa brak jest podstaw dla formułowania wniosku, aby obowiązywał zakaz przebywania na działkach ROD", powołując się na ewentualne naruszenie praw majątkowych lub własnościowych, na terenach ogródków działkowych coraz częściej pojawiają się patrole policji, które interesują się nie tylko osobami organizującymi spotkania towarzyskie przy grillu (to akurat jest zabronione), lecz działkowiczami, którzy w swoich ogródkach sadzą rośliny lub pielą grządki. Póki co, na działkę można jechać, pod warunkiem, że wykonujemy na niej prace związane z jej pielęgnacją, a o tej porze roku pracy jest naprawdę dużo.

Czytaj też: Czy koronawirusem można się zarazić podczas seksu?

Na cmentarz też lepiej nie chodzić

Pomimo, iż nie ma oficjalnego zakazu wstępu na żaden ze szczecińskich cmentarzy, tam również zostały wprowadzone ograniczenia. Dotyczą one przede wszystkim uroczystości pogrzebowych, w których obecnie może uczestniczyć wyłącznie najbliższa rodzina zmarłego, maksymalnie pięć osób. Jednak idąc na cmentarz, by odwiedzić grób bliskiej osoby, możemy spotkać patrol, który zapyta, w jakim celu przyszliśmy. Odwiedzanie grobów bliskich w celu zrobienia porządków i zapalenia symbolicznej świeczki nie jest bowiem, w świetle obowiązujących zasad bezpieczeństwa, czynnością zaspokajającą podstawowe problemy życiowe. W niektórych miastach, m.in. w Warszawie, nekropolie zostały zamknięte dla odwiedzających.

- Nie zamykamy cmentarzy w Szczecinie - informuje Andrzej Kus, rzecznik miasta ds. usług komunalnych i ochrony środowiska. - Zalecamy jednak, żeby nie przychodzić na cmentarz.

Przy wejściach na Cmentarz Centralny i pozostałe szczecińskie nekropolie pojawiły się specjalne komunikaty informujące o ograniczeniach.

Ostrzeżenia na Cmentarzu Centralnym
Autor: Grzegorz Kluczyński

Przyjąć mandat czy iść do sądu?

To, czy zostaniemy ukarani mandatem, czy jedynie zostaniemy pouczeni, zazwyczaj zależy od interpretacji przepisów i dobrej woli funkcjonariusza. Każdy przypadek jest bowiem rozpatrywany indywidualnie.

W sytuacji, gdy policjant chce wystawić nam mandat np. za mycie samochodu, nie musimy go przyjmować, gdy uważamy, że nie złamaliśmy prawa. W takiej sytuacji sprawa trafia do sądu i to on decyduje, czy zostaliśmy ukarani słusznie, czy jednak była to nadinterpretacja przepisów w wykonaniu funkcjonariusza. Pozostają wówczas dwa rozwiązania: sąd uzna naszą rację i unikniemy kary, albo wręcz przeciwnie - uzna, że jednak popełniliśmy wykroczenie i wtedy czeka nas wydatek, który może być znacznie wyższy od nałożonego wcześniej mandatu.

W obecnej sytuacji, gdy panuje ogromny chaos prawny, a interpretacji przepisów jest niemalże tyle, ile jest osób, które próbują się w nie wgłębić, ustalenie, czy dana czynność była niezbędna dla życia, czy jednak było to wykroczenie, może być dość skomplikowane.

Rzecznik Praw Obywatelskich: "To niezgodne z Konstytucją"

Do tych wszystkich ograniczeń bardzo sceptycznie podchodzi Rzecznik Praw Obywatelskich. Zdaniem Adama Bodnara, tak restrykcyjne ograniczenia są sprzeczne z obowiązującym prawem. Jak twierdzi, nie mogą one zostać wprowadzone rozporządzeniami, są niezgodne z Konstytucją. A żeby weszły w życie i mogły być respektowane i egzekwowane, w Polsce powinien zostać ogłoszony jeden ze stanów nadzwyczajnych, np. stan klęski żywiołowej. Przed tym jednak rząd broni się jak może, tłumacząc, że w obecnej sytuacji kraju na to nie stać. Nie jest jednak tajemnicą, że partię rządzącą przed wprowadzeniem stanu nadzwyczajnego powstrzymuje wizja przeprowadzenia wyborów prezydenckich.

Z krytyczną oceną rozporządzenia rządu można zapoznać się na stronie internetowej RPO.

Będą kolejne ograniczenia?

Obecnie nie można wychodzić z domu i przemieszczać się bez wyraźnej potrzeby, czyli poza celami bytowymi, zdrowotnymi, zawodowymi. W sklepach obowiązuje ograniczenie liczby klientów, podobnie jest w pojazdach komunikacji miejskiej, gdzie moze być ich o połowę mniej niż miejsc siedzących. Wciąż zamknięte są placówki oświatowe i kulturalne, a także większość urzędów. Zamknięte są również granice. Nie jest wykluczone, że w najbliższych dniach zostaną wprowadzone kolejne ograniczenia mające na celu zapewnienie ochrony przed koronawirusem. Czy wywołają podobne kontrowersje jak te, wymienione powyżej?

Super Raport 8 IV (goście: Janusz Korwin-Mikke, Kamil Bortniczuk)

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.