Wpadki w „Ranczu”. Tych nieścisłości większość widzów nigdy nie zauważyła
Nikt nie jest nieomylny. Nawet Robert Brutter, czyli Andrzej Grembowicz, twórca scenariusza kultowego serialu „Ranczo”. Historia mieszkańców Wilkowyj do dziś uchodzi za jedną z najlepiej napisanych polskich produkcji i od lat łączy kolejne pokolenia widzów. Mimo to również w tym serialu można znaleźć drobne wpadki i nieścisłości, które łatwo przeoczyć. Gdy jednak już się je zauważy, to jednak aż kłują w oczy. Większość z nich wynika z rozbudowy fabuły – bohaterowie drugoplanowi z czasem stawali się postaciami pierwszoplanowymi, pojawiały się nowe wątki, a niektóre wcześniejsze informacje zaczęły się ze sobą gryźć lub nawet wzajemnie wykluczać.
Hadziukowie mieli dziecko?
Celina i Tadeusz Hadziukowie to małżeństwo z wieloletnim stażem. Przez wiele sezonów serialu widzowie wielokrotnie słyszeli, że nie mają oni dzieci. Można to było zauważyć również na ekranie. Małżonkowie mieszkają sami w dużym domu. Tymczasem w pierwszym sezonie, w ósmym odcinku, gdy wójt Kozioł rozpuszcza plotkę, że Lucy Wilska chce wziąć kredyt na kozy, pada zaskakująca informacja. Podczas rozmowy z żoną Halina Kozioł mówi, że nikt nigdy w Wilkowyjach nie hodował kóz, poza Hadziukową. Miała się tym zająć na polecenie babki zielarki, ponieważ dziecko Hadziuków miało problemy z płucami. Najwyraźniej scenarzyści później całkowicie porzucili ten wątek, a nawet o nim zapomnieli. Bowiem w kolejnych sezonach przedstawiali Hadziuków już jako małżeństwo bezdzietne.
Tak początkowo miała wyglądać Solejukowa?
Jak wiadomo z wywiadów, sama Katarzyna Żak, odtwórczyni roli Kazimiery Solejuk, miała duży wpływ na wygląd swojej bohaterki i to właśnie ona zdecydowała o jej charakterystycznej, mocno zaniedbanej stylizacji. Początkowo jednak Solejukowa wcale nie miała prezentować się aż tak nieestetycznie, jak ostatecznie pokazano w serialu. W pierwszym sezonie, w czwartym odcinku, pojawia się po raz pierwszy jako postać epizodyczna – ubrana w chustkę, laczki i niemodne ubrania, czyli dokładnie tak, jak zapamiętali ją widzowie. Tymczasem w tym samym epizodzie, nieco później, podczas sceny w kościele, można dostrzec ją w tle u boku Solejuka, ubraną w elegancki strój. Trudno przypuszczać, by Solejukowa sama skompletowała tak odświętną stylizację, zwłaszcza że w kolejnych odcinkach jej garderoba wygląda zupełnie inaczej. Najprawdopodobniej była to scena nakręcona wcześniej, zanim twórcy ostatecznie zmienili wizerunek tej bohaterki. Warto pamiętać, że sceny serialowe nie są realizowane w kolejności chronologicznej, w jakiej później oglądamy je na ekranie.
Patryk Pietrek. Scenarzyści zmienili mu imię?
Jak już wspomnieliśmy, sceny serialowe nie są realizowane w kolejności chronologicznej, w jakiej później oglądamy je na ekranie. Dla przykładu, gdy rozstawiony zostaje plan przy kultowej sklepowej ławeczce, od razu nagrywanych jest wiele scen, które później trafiają do różnych odcinków. Jak można zauważyć w pierwszym sezonie, scenarzyści prawdopodobnie początkowo planowali nadać Pietrkowi inne imię. Na początku bohater nazywany jest wyłącznie Pietrkiem, a dopiero w szóstym odcinku widzowie dowiadują się, że Pietrek to jego nazwisko, a naprawdę ma na imię Patryk. Tymczasem w dwunastym odcinku, podczas sceny przy kultowej ławeczce, Hadziuk zwraca się do niego po imieniu - Piotrek. Najprawdopodobniej scena ta została nakręcona wcześniej. Niewykluczone również, że scenarzyści uznali, iż „Piotrek Pietrek” – choć stanowi ciekawą grę słów – brzmiałoby zbyt groteskowo, dlatego ostatecznie bohater otrzymał imię Patryk.
Bliźniacy, którzy nie powinni być do siebie podobni? Twórcy o tym zapomnieli
W pierwotnym założeniu bliźniaków Koziołów – wójta i lokalnego proboszcza – miało zagrać dwóch różnych aktorów. Cezary Żak początkowo miał wcielić się wyłącznie w postać księdza Piotra Kozioła. Dopiero w trakcie prac nad serialem twórcy wpadli na pomysł, aby obie role zagrał ten sam aktor, i zaproponowali Cezaremu Żakowi wcielenie się również w wójta. Najwyraźniej nie skorygowano jednak tej kwestii w scenariuszu! Gdy Lucy i proboszcz rozmawiają po raz pierwszy, ksiądz Kozioł mówi jej, że wójt to jego brat bliźniak, ale - jak stanowczo zaznacza - dwujajowy. To oczywiście nie zgadza się z tym, co zaprezentowano na ekranie, ponieważ to, że Piotr i Paweł Koziołowie są bliźniakami jednojajowymi, a nie dwujajowymi, widać wyraźnie gołym okiem.
Babka i prababcia Lucy były rówieśniczkami? Coś tu się mocno nie zgadza
W piątym odcinku pierwszego sezonu, gdy w Wilkowyjach panuje grypa, babka opowiada leżącej w łóżku Lucy, że przyjaźniła się z jej prababcią i znały się od czasu, gdy obie były jeszcze „dzieciaczkami”. Tymczasem Grażyna Zielińska, odtwórczyni roli babki, miała zaledwie 50 lat, gdy po raz pierwszy wcieliła się w tę postać. Z kolei Danuta Szaflarska, która zagrała prababcię Lucy (choć widzimy ją tylko w jednej scenie oraz w każdym odcinku w czołówce serialu), była od niej starsza o prawie 40 lat. Wiekowo zupełnie się to nie zgadza, zwłaszcza że 10 lat później babka nadal żyje, cieszy się dobrym zdrowiem i wciąż nie sprawia wrażenia bardzo sędziwej. Tym bardziej że Lucy Wilska ma już ponad 40 lat, więc gdyby babka rzeczywiście była rówieśniczką jej prababci, powinna mieć już około stu lat. Tę nieścisłość można jednak wybaczyć scenarzystom. Kiedy powstawał scenariusz pierwszego sezonu, nie było jeszcze wiadomo, kto wcieli się w poszczególne role. Twórcy nie mogli więc przewidzieć, że rolę babki zagra 50-letnia (stworzona wręcz do tej roli) aktorka, a nie osoba w znacznie bardziej zaawansowanym wieku.
Ta nieścisłość z Więcławską umknęła większości widzów
Krystyna Więcławska w 9. sezonie wyraźnie zaznacza w rozmowie z Kusym, że nie jest palaczką i wszystkie papierosy „śmierdzą jej tak samo”. Dialog ten ma miejsce w scenie, gdy Kusy – będący pod wpływem zaklęcia babki – krztusi się papierosami i przynosi do sklepu cały wagon wyrobu tytoniowego w ramach reklamacji. Więcławska – jako osoba niepaląca - sprawia wówczas wrażenie osoby, która nie zna się absolutnie na papierosach. Wygląda wręcz tak, jakby nie rozróżniała nawet ich marek. Tymczasem kilka lat wcześniej, w 3. sezonie, gdy nowy wikary zwiedza Wilkowyje, zastaje Więcławską palącą papierosa przed sklepem. Bohaterka zostaje za to zrugana przez duchownego. Po wszystkim jej mąż upomina ją, przypominając, że już wielokrotnie prosił, aby rzuciła palenie.
Lucy przez 10 lat nie nauczyła się odmieniać imion. Jest jeszcze jeden zgrzyt
Lucy Wilska przyjeżdża do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Choć zna język polski, mocno go kaleczy. Dlaczego jednak przez całą serię, czyli przez 10 lat, nie nauczyła się poprawnie odmieniać imion? Mówi: „widziałaś może Kusy”, „sprawdzisz, co u Dorotka”. Pomimo kaleczonej polszczyzny i obcego akcentu bohaterka doskonale wymawia jednak twarde „r”, którego osoba anglojęzyczna nie potrafiłaby wypowiedzieć. Polskie „r” jest głoską drżącą, podczas gdy angielskie wymawia się zupełnie inaczej – bez drgania języka. Dobrym porównaniem jest postać Jerry'ego z ambasady amerykańskiej, granego przez nieżyjącego już kanadyjskiego aktora Jeffa Butchera. W przeciwieństwie do Lucy nie wymawiał on twardego polskiego „r”, co jest zgodne z możliwościami aparatu mowy osoby anglojęzycznej. A mimo tego Lucy Wilska taką umiejętność nie wiedzieć czemu posiadała. Z tego punktu widzenia należy uznać to za kolejną nieścisłość.
Wpadka z dublerką pani Oli. W jednej scenie nie porusza ustami
W ostatnim sezonie serialu Lidia Sadowa, odtwórczyni roli pani Oli, sekretarki Czerepacha, była w ciąży. Z tego powodu w ujęciach z bliska kamera obejmowała jedynie jej twarz i górną część sylwetki, a brzuch pozostawał poza kadrem. Z kolei w scenach, w których bohaterka pokazywana jest w całości, zastępowała ją dublerka – Justyna Orzechowska. W jednej z takich scen można jednak zauważyć drobną wpadkę. Pani Ola prowadzi dialog, ale dublerka, pokazana tyłem i lekko z prawego profilu, w ogóle nie porusza ustami.
Hot dog, czyli długowieczny pies
W pierwszym sezonie serialu Lucy Wilska przygarnia bezpańskiego psa o imieniu Hindus. Szybko zmienia mu jednak imię na Hot Dog. Czworonóg staje się pełnoprawnym członkiem rodziny i mieszka w dworku przez wszystkie sezony serialu. Jest przedstawicielem rasy golden retriever i już w momencie, gdy trafia do Lucy, jest dorosłym, dojrzałym psem – kręci się po Wilkowyjach od lat. Przedstawiciele tej rasy żyją średnio około 12 lat, tymczasem Hot Dog zdecydowanie przebił ten wynik. Wydarzenia z „Rancza” mają miejsce na przestrzeni 10 lat, a pies praktycznie się nie postarzał. W ostatnim sezonie jest równie młody i sprawny jak w pierwszym, choć w rzeczywistości powinien już nie żyć. Co ciekawe, w materiałach zza kulis 11. sezonu, którego premiera została zaplanowana na grudzień tego roku, twórcy pokazali, że Hot Dog nadal mieszka w dworku w Wilkowyjach. Oznaczałoby to, że dziś powinien mieć już ponad 20 lat.
Raz na „ty”, raz na „pan”. Scenarzyści nie zawsze byli konsekwentni
Kolejną nieścisłością, która przewija się przez cały serial „Ranczo”, są zmieniające się relacje między bohaterami. Postacie raz zwracają się do siebie na „ty”, by po pewnym czasie bez wyraźnego powodu wrócić do oficjalnych form „pan” i „pani”. Takich drobnych smaczków można znaleźć naprawdę sporo. W pierwszym sezonie Lucy i Kusy są jeszcze na „pan/pani”, jednak w jednej ze scen Lucy zwraca się do stojącego na drabinie Kusego po prostu „Kusy”, by w następnych scenach znów zwracać się do niego „panie Kusy”. Podobnie wygląda sytuacja z doktorem i wójtową. W czwartym sezonie, po tym jak połączył ich romans, mówią do siebie „Mieciu” i „Halinko”. Kilka sezonów później nagle wracają jednak do oficjalnych zwrotów „pani Halino” i „panie doktorze”, nawet wtedy, gdy rozmawiają na osobności. Podobna zmiana dotyczy także doktorowej, która początkowo była z Kusym na „ty”, a w ostatnim sezonie zwraca się do niego „panie Kusy”.
Serialowy wiek bohaterów nie zawsze zgadzał się z rzeczywistością, co widać na ekranie
Jedną z mniej oczywistych nieścisłości w „Ranczu” jest wiek niektórych bohaterów. Klaudia, córka wójta, w pierwszym sezonie nadal uczęszcza do liceum, choć wcielająca się w nią Marta Chodorowska była już wtedy dorosłą kobietą, co nie oszukujmy się - widać. W 2006 roku aktorka miała 25 lat. Z kolei Patryk Pietrek w serialu przedstawiany jest jako najmłodszy bywalec słynnej ławeczki. Jego dużo starsi koledzy nieustannie pouczają go i dzielą się z nim życiowymi radami, podkreślając, że „jest jeszcze młody”. W rzeczywistości było jednak zupełnie odwrotnie. Piotr Pręgowski, odtwórca roli Pietrka, był zaraz po Franciszku Pieczce najstarszym aktorem zasiadającym na serialowej ławeczce. Był o 11 lat starszy od Bogdana Kalusa, który wcielał się w Hadziuka, oraz o rok starszy od Sylwestra Maciejewskiego, serialowego Solejuka. Co ważne, panowie wyglądają jakby byli w podobnym wieku.
Raz chcieli ją zatrzymać, później bez problemu pozwolili odejść
Kolejna nieścisłość dotyczy wyjazdu Lucy do Stanów Zjednoczonych. Gdy bohaterka planuje wrócić za ocean w ósmym sezonie, mieszkańcy Wilkowyj za wszelką cenę próbują zatrzymać ją w Polsce. Proboszcz apeluje z ambony, by nie pozwolili jej wyjechać, a przed dworkiem gromadzi się niemal pół wioski, prosząc Lucy, by została. Wspólnie śpiewają „Rotę”, a wzruszona bohaterka ostatecznie rezygnuje z wyjazdu. Tymczasem na końcu 9. sezonu Lucy ponownie postanawia opuścić kraj. Tym razem nikt nie próbuje jej zatrzymać. Co więcej, sam ksiądz, który dwa sezony wcześniej zmobilizował całą wieś do walki o jej pozostanie, przychodzi do dworku, życzy jej powodzenia i razem z Michałową wręcza ciasto. Jak można dowiedzieć się z późniejszych wywiadów z Iloną Ostrowską, odejście z serialu było decyzją samej aktorki. W ostatnim sezonie zgodziła się jedynie na epizodyczny udział. Wystąpiła w jednej scenie na planie oraz w kilku nagranych przez Skype'a. Z tego powodu scenarzyści musieli ostatecznie wysłać bohaterkę do Stanów Zjednoczonych. Efektem była jednak wyraźna niespójność w zachowaniu pozostałych bohaterów, którzy w identycznej sytuacji zareagowali zupełnie inaczej niż wcześniej.
Polszczyzna Pietrka nagle się pogorszyła
Wraz z rozwojem fabuły bohaterowie „Rancza” stawali się coraz bardziej wyraziści i zyskiwali swój indywidualny charakter. Dotyczyło to zwłaszcza postaci drugoplanowych, które z czasem zaczęły odgrywać znacznie większą rolę w serialu. Dobrym przykładem jest niezastąpiony Patryk Pietrek. Początkowo chwytał się dorywczych prac, później odkrył talent muzyczny, poznał Jolę, stworzył z nią Duo Spoko. Z czasem przestał przypominać zagubionego chłopca z pierwszego sezonu. Zmienił się jednak nie tylko jego charakter, ale również sposób mówienia. Bohatera wyróżniało to, że nieco kaleczył język polski. Dla przykładu, zamiast „jest” mówił „je”, zamiast „mogę” – „mogię”. Do tego miał swoje specyficzne powiedzonko „o mamuńciu”. Ten charakterystyczny sposób wypowiadania był jego znakiem rozpoznawczym, ale nie od pierwszych odcinków! Ten charakterystyczny sposób mówienia pojawił się u niego dopiero od drugiego sezonu. W pierwszej serii Pietrek mówił poprawną polszczyzną.
Obrączka Staśka zniknęła bez śladu. Twórcy szybko poprawili ten błąd
Stasiek, miejscowy policjant, jest kawalerem, o czym widzowie dowiadują się bardzo szybko. Już w połowie pierwszego sezonu zaczyna podkochiwać się w Lucy Wilskiej, a w późniejszych odcinkach w Wioletce, z którą wkrótce się żeni. Tymczasem w pierwszych scenach „Rancza” można zauważyć, że nosi na palcu obrączkę. Twórcy serialu najwyraźniej szybko dostrzegli tę nieścisłość i błyskawicznie ją poprawili, ponieważ w kolejnych odcinkach obrączka znika z dłoni posterunkowego. Dokładnie to samo dotyczy Czerepacha. Również on w pierwszym sezonie nosi na palcu obrączkę. Kiedy jednak bohater powraca w trzecim sezonie, widzowie dowiadują się, że jest kawalerem. Wkrótce wychodzi też na jaw, że wcześniej rozkochał w sobie kobietę w Brukseli i wyłudził od niej pieniądze. Z kolei w czwartym sezonie zakochuje się w Leokadii Paciorek, którą ostatecznie poślubia.
Matura „na piątkę”? W tym miejscu popełniono błąd
Solejukowa na przestrzeni lat przechodzi ogromną przemianę. Zakłada własną firmę, poprawia swoją sytuację finansową i coraz bardziej stawia na rozwój. Dba również o wykształcenie. W szóstym sezonie zdaje maturę i twierdzi, że otrzymała z niej piątkę. Problem w tym, że oceny na egzaminie maturalnym zostały zlikwidowane już w 2005 roku, a więc nie tylko przed realizacją szóstej serii, ale jeszcze przed premierą „Rancza”, która odbyła się w 2006 roku. Od tego czasu wyniki matur podawane są wyłącznie w procentach, a podczas rekrutacji na studia przeliczane są na punkty.
Po co objeżdżać całą wieś? Ten wątek trudno uznać za logiczny
W trzecim sezonie do Wilkowyj przyjeżdża kobieta z Brukseli, która szuka Pawła Kozioła. Twierdzi, że mężczyzna złamał jej serce i wyłudził od niej pieniądze. Szybko okazuje się jednak, że ktoś podszywał się pod wójta, wdając się z nią w romans. Halina podczas rozmowy z mężem proponuje, aby obwieźć przyjezdną po całej wsi, by mogła rozpoznać oszusta. To rozwiązanie wydaje się jednak mało logiczne. Wystarczyłoby przecież zapytać kobietę, jak wyglądał mężczyzna. Po samym opisie bez większego problemu można byłoby domyślić się, że chodzi o Czerepacha – choćby po jego charakterystycznym tupeciku i okularach.