Powstrzymaliśmy eksmisję na Ursynowie. Pani Dominika z córeczką nie wylecą na bruk

2019-05-30 8:14 DAR
Udało się wstrzymać eksmisję
Autor: Paweł Dąbrowski/ Super Express

Pani Dominika razem z czteromiesięczną córeczką Iga i jej babcią Katarzyna miały być w środę wyrzucone z mieszkania przez komornika. Eksmisję na Ursynowie udało się powstrzymać dzięki interwencji dziennikarzy i mieszkańców.

- Bałam się nawet wyjść do pracy, żeby spółdzielnia nie wymieniła mi zamków. To prezes Spółdzielni Stokłosy uparł się, że pozbawi mnie mieszkania odziedziczonego po moim ojcu – mówi zrozpaczona pani Dominika.

Jest na skraju załamania nerwowego. Kobieta nie ukrywa, że ma długi i to od lat. Powstały, bo po śmierci partnera musiała spłacać też zaciągnięte przez niego gigantyczne kredyty. O eksmisji sąd zdecydował jeszcze w 2010 roku. Ale najpierw sąd nakazał wstrzymać eksmisję do czasu przyznania kobietom lokalu socjalnego. Poszukiwania trwały. W końcu pani Katarzyna z matką i maleńką córeczka dostała wskazanie – na Pragę, na Strzelecką. Do kamienicy bez CO i ciepłej wody. Odmówiła.

- Tam nie było warunków do wychowania dziecka – wtóruje jej Jakub Żaczek z Komitetu Obrony Lokatorów, którego działacze stawili się wczoraj w bloku, by zapobiec eksmisji rodziny. Plan był taki, że kobiety trafią na miesiąc lub dwa do hotelu (opłaca go dzielnica) a później, niestety, gdziekolwiek.

- Czyli na bruk. Bo nie miałybyśmy dokąd pójść – mówi matka Dominiki – pani Katarzyna (44 l.). Komornik jednak po rozmowie z prezesem spółdzielni „Stokłosy” i po wielu pytaniach dziennikarzy odstąpił wczoraj od eksmisji. Tymczasowo. Czy kobietom uda się porozumieć w sprawie spłaty zadłużenia i pozostać w swoim dwupokojowym mieszkaniu?

Prezes spółdzielni nie chciał o tym rozmawiać z „Super Expressem” a lokatorce odmawiał nawet informacji ile aktualnie wynosi jej zadłużenie. Ostatecznie podał w piśmie, że do spłaty było 10 tys. (ale bez aktualnego stanu). Ze względu na te długi rodzina została już wykluczona z listy członków spółdzielni. Ale w środę zyskała cień nadziei, że jednak nie pójdą z dzieckiem i babcią spać pod mostem.